Donald Tusk znów mówi o euro w Polsce. Tym razem, że euro nie będzie – na pewno nie do 2015 roku. A, że przewodniczący Parlamentu Europejskiego słyszał Tuska i jego wcześniejsze deklaracje? Podniecił się – wyjaśnia Rostowski. Nie Tusk bynajmniej.
Konia z rzędem temu, kto zinterpretuje deklaracje Donalda Tuska o przystąpieniu Polski do strefy euro. Jeszcze kilka lat temu, na Forum Ekonomicznym w Krynicy mówił o przyjęciu euro w 2012 roku, później 2013 a jeszcze później w 2015 roku. Wczoraj Donald Tusk (i Jacek Rostowski) wycofali się z deklaracji. Euro w Polsce nie będzie – a już na pewno nie za ich kadencji. Inna sprawa, że sposób w jaki się wycofali jest kompromitacją Polski na arenie międzynarodowej.
Zacytuję PAP: „Nie mamy zamiaru wstępować do strefy euro w 2015 roku – prostowali wypowiedź szefa PE Martina Schulza premier Donald Tusk i minister finansów Jacek Rostowski. To nierealne, a przewodniczący PE debiutował na szczycie UE - tłumaczył premier.
- Przewodniczący Schulz jest przyjacielem Polski, może aż za bardzo - to znaczy, życzy nam aż takiego tempa. (...) Zakładamy, że kryteria, jakie stosuje pakt fiskalny i w związku z tym większość czy część kryteriów, jakie decydują o przyjęciu do strefy euro, w 2015 powinniśmy osiągnąć - wyjaśnił Tusk na konferencji po szczycie UE.
Zaznaczył jednak, że 2015 rok jako data wejścia Polski do strefy euro "nie byłaby w najmniejszym stopniu realna", biorąc pod uwagę inne kryteria takie jak wejście do ERM2, czyli mechanizmu wyrównującego kursy walut przed wejściem do strefy euro. - Przewodniczący europarlamentu dzisiaj zadebiutował na Radzie Europejskiej, a jego pozytywna emocja dla Polski jest tak powszechnie znana, że ja kładę to na karb raczej chęci wzmocnienia naszych argumentów" - skomentował premier.
- Nie mamy zamiaru wstępować (do strefy euro) w 2015 roku, ale na pewno chcemy spełniać kryteria fiskalne - oświadczył wcześniej w rozmowie z dziennikarzami minister finansów Jacek Rostowski. Jak podkreślił, trudno dzisiaj powiedzieć, czy Polska będzie spełniała w 100 proc. wszystkie kryteria związane z przyjęciem wspólnej europejskiej waluty.
- Jest to prawdopodobne, ale nie jest to naszym celem. Czy będziemy spełniali kryteria kursowe - mało prawdopodobne, bo w tej chwili nie przypuszczamy, że wstąpimy do ERM2, więc jest to taka medialna burza w szklance wody - powiedział Rostowski.
W jego ocenie Schulz, mówiąc na konferencji prasowej o rzekomych planach Polski dotyczących wejścia do strefy euro do 2015 r., "ewidentnie nie zrozumiał" polskiego premiera. - Pan przewodniczący Schulz ewidentnie nie zrozumiał, co premier mówił. Premier nie mówił o żadnym przystąpieniu do strefy euro w 2015 r. - zapewnił Rostowski.
Według niego to niezrozumienie wynikło z faktu, że szef polskiego rządu często mówi o spełnieniu przez Polskę wszystkich kryteriów wejścia do strefy euro do 2015 roku, a także o spełnieniu kryteriów zawartych w pakcie fiskalnym. - Pan premier w luźnej rozmowie powiedział, że tak przypuszcza. My mamy nasze własne plany, które polegają na tym, że w 2015 r. oczekujemy, (...) że deficyt będzie poniżej 1 proc. PKB, że spełnimy ten średniookresowy cel fiskalny, co by oznaczało, że tak naprawdę spełnialibyśmy już te najbardziej rygorystyczne wymogi paktu fiskalnego - zaznaczył Rostowski. Jak mówił, Tusk od dawna zapewnia, że fiskalna strona paktu fiskalnego Polsce nie jest straszna. - Ogólnie mamy dużo silniejsze mechanizmy zabezpieczające w konstytucji, już nie mówiąc o naszej ustawie o finansach publicznych, a nasz problem z paktem fiskalnym wynika z jego wymiaru instytucjonalnego i politycznego. Myślę, że tutaj pan przewodniczący Schulz tego wątku widocznie nie zrozumiał - powiedział Rostowski i dodał: - Czasami politycy stają się trochę zbyt podnieceni tym, co słyszą.”
Cóż – ja też słyszałem Tuska mówiącego o przystąpieniu do strefy euro. Na własne uszy, wielokrotnie. I bezspornie nie jestem podniecony słowami premiera. Ani jednym, które wypowiada. Może i dobrze, że Tusk i Rostowski de facto zarzucają kłamstwo przewodniczącemu Parlamentu Europejskiego – miejmy nadzieję, że robią to na własny rachunek. Nie na rachunek Mojej Ojczyzny.

Kancelaria Komorowskiego informuje, że pan prezydent nie jest od pilnowania Konstytucji. Zatem pilnuje żyrandola. Ale czy w związku z tym nie powinien się podać do dymisji?
Prof. Witold Kieżun miał przeprowadzić przemiany ustrojowe w Polsce. Gdyby to zrobił, nie byłoby planu Balcerowicza, wielomilionowego bezrobocia i rozkradania polskiego majątku. Wybór gorszej drogi zaprowadził nas tu, gdzie jesteśmy...
Nie ma w Polsce służby, która nie wiedziałaby o nielegalnym składowisku toksyn w kujawsko-pomorskim oraz o zatruciu strategicznego w kraju ujęcia wody. Mimo to do wody wciąż trafiają styreny a na gospodarstwo rolne odpady z zagranicy.
Martin Schulz : “If you close the shipyards now,… you will throw the entire region into economic disaster,…”
In defense of the Shipyards during the debate of the European Parliament (21.10.08;www.europarl.europa.eu)”
Stadion mamy gotowy. Krzysztof Rudkowski przejmuje władzę. Może zdążycie... :-)
-----------------
Proponuję przeczytać to:
http://iskry.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=3597&Itemid=4
http://iskry.pl/images/przyjaciele_d.jpg
Pozdrawiam
Znowu coś ustalili za naszymi plecami, a później powiedzą, że jest już za późno.
jakie jest zakończenie sztuki. Pozdrawiam.
http://www.youtube.com/watch?v=P7eo4p7D47s
Stocznie rozwalone w III RP (Rakowski też swoje zrobił wcześniej) będziemy budować od zera, zapewne nawet całkiem nowe dosłownie na surowej plaży jak w Gdyni za II RP. To już proszę Pana będzie będzie inna epoka, automatyzacja, wielokrotnie mniej ludzi zatrudnionych. Musimy mieć zdolność do budowy wszelkich okrętów wielkości takiej jakiej mogą pływać po Bałtyku, nie wszystkie muszą sforsować cieśniny. Można zatem wybudować jeszcze potężniejsze wycieczkowce pływające dookoła Bałtyku z zawijaniem do portów mających odpowiednie tory wodne. Okręty miasta...
Ja się wcale nie martwię tymi co niszczą nierządy III RP.
Trudno się mówi. Zdrajcy to zdrajcy, głupcy, złodzieje itd Zaczniemy od nowa, od razu wskoczymy w XXII wiek. Nie wolno inaczej, automatyka, komputeryzacja. Nie będziemy mieli konkurentów, nikt w Europie nie zdoła konkurować z polskimi stoczniami mającymi futurystyczne możliwości po rozsądnej cenie.