Tomasz Sedlaczek, członek Narodowej Rady Ekonomicznej Czech nie jest zaskoczony kryzysem. Wiedział, że nadchodzi i wie jak uniknąć następnych - jeśli wierzyć jego zapewnieniom. Po lekturze jego „Ekonomii dobra i zła” myślę, że wie, co mówi.
To, że dzisiaj ledwo wiążemy koniec z końcem było do przewidzenia. Podobnie jak to, że padną największe banki inwestycyjne, a te które zostaną znajdą się mocno pod kreską.
Czy można było zatem zapobiec kryzysowi? - Jak najbardziej – przekonuje Sedlaczek. - I można będzie zapobiegać następnym. Jeżeli tylko przyjmiemy do wiadomości, że ekonomia rządzi się cyklami gospodarczymi. Problemem nie jest kryzys, podobnie jak nie jest sukcesem gigantyczny wzrost. Trzeba po prostu robić wszystko, żeby jak najbardziej zmniejszyć amplitudę między obydwiema fazami cyklu.
Kryzysy zresztą towarzyszą ludzkości od zawsze. Ślad cykliczności gospodarczej w równej mierze widać w babilońskim eposie o Gilgameszu. Widać go – jakże mocno – w biblijnej opowieści o Mojżeszu wyjaśniającym faraonowi jego sen o siedmiu tłustych i siedmiu chudych latach. Tłuste krowy symbolizowały siedmioletni okres proseprity, chude były alegorią kryzysu, który czekał najpotężniejsze imperium starożytnego świata. Faraon sobie poradził – dzięki oszczędnościom, jakie robił w czasie wzrostu gospodarczego. Nowoczesnym gospodarkom jest daleko trudniej. Właśnie dlatego, że zachłysnęły się relatywnie długotrwałym wzrostem gospodarczym.

„Ekonomia dobra i zła” to pozycja obowiązkowa nie tylko dla ekonomistów, bankowców i szefów wielkich koncernów. To książka, która powinna znaleźć się na półce każdego, kto chce wiedzieć na czym polega dzisiejszy świat.
Specjalnie dla blogerów, komentatorów i czytelników Nowego Ekranu wykład (w języku angielskim), jaki wygłosił Tomasz Sedlaczek, podczas wizyty w Polsce związanej z promocją książki.

Kancelaria Komorowskiego informuje, że pan prezydent nie jest od pilnowania Konstytucji. Zatem pilnuje żyrandola. Ale czy w związku z tym nie powinien się podać do dymisji?
Prof. Witold Kieżun miał przeprowadzić przemiany ustrojowe w Polsce. Gdyby to zrobił, nie byłoby planu Balcerowicza, wielomilionowego bezrobocia i rozkradania polskiego majątku. Wybór gorszej drogi zaprowadził nas tu, gdzie jesteśmy...
Nie ma w Polsce służby, która nie wiedziałaby o nielegalnym składowisku toksyn w kujawsko-pomorskim oraz o zatruciu strategicznego w kraju ujęcia wody. Mimo to do wody wciąż trafiają styreny a na gospodarstwo rolne odpady z zagranicy.
Ale jeżeli naprawdę autor książki uważa, że "cykle" w gospodarce istnieją, to pisze bzdury ...
Oczywiście rozwój przebiega skokowo, czasem płynnie, czasem się cofa itp. ale są to efekty miliardów niezależnych, niespójnych czynników, a nie jakaś zasada ...
To tak, jakby ktoś uważał, że gwiazdy na niebie układają się w "gwiazdozbiory" ...
Dzisiaj już wiemy, że to bzdura, a pozornie "bliskie" gwiazdy mogą być od siebie bardzo odległe, a pozorna bliskość wynika jedynie z banalnego rzutowania na określoną sferę, widzialną z naszej planety.
Tak samo absurdalne jest łączenie przypadkowych,losowych zmian w relacjach społecznych w coś, co się potem nazywa "cyklem" lub "kryzysem" ...
A już cel, którym byłoby "unikanie cykli" jest czymś kompletnie absurdalnym. Takie stwierdzenie nie ma jakiegokolwiek sensu poznawczego, gdyż nawet nie wiadomo co to jest to "coś", czego należałoby "uniknąć" i nie wiadomo też PO CO należałoby tego "unikać" ...
Jest natomiast pewien obszar relacji społecznych, który ma związek z tą sprawą:
jest to INTERWENCJONIZM, który sam w sobie kreuje sporo problemów i który może mieć charakter cykli (bo jakaś kasta urzędniczo-polityczna dochodzi do władzy, potem realizuje swoje chore umysłowo debilizmy, a po kilku latach mamy tego efekty (jak z instytucjami kredytującymi mniejszości rasowe w USA - niech by jakiś bank odmówił kredytu Murzynowi, to by miał na głowie prawników !!!).
- decyzja o rasowych kryteriach przyznawania kredytów powstała w latach 60-tych
- udzielanie kredytów trwało w latach 70-tych
- akcja ratowania bilansu tej chorej transakcji to chyba lata 80-te
- ostateczne, rynkowe ujawnienie tego oszustwa - lata 2000-czne
Jedyne, co można zrobić, żeby takich sytuacji uniknąć w przyszłości, to NIE ROBIĆ NIC !!! Niech działa Wolny Rynek !!!
Ale aby taką radę podać, to wystarczy jedno zdanie składające się z 3 słów i 11 liter ...
Naprawdę nie potrzeba do tego książki ...
Ale, co to jest to: "WSZYSTKO"?... Czy nie chodzi o to, aby zlikwidować socjalizm?
Czyli należy doprowadzić wszystkich do rujny, zniszczyć gospodarkę, wprowadzić totalny interwencjonizm, a nawet posunąć się do mordowania i ludobójstwa, byle "zmniejszyć amplitudę między obydwiema fazami cyklu" ...
Natomiast - odpowiadając na Wasze pytania - tak, jest zwolennikiem zamknięcia rozdziału "socjalizm" w historii ludzkości. I jest za tym, żeby poprzez swoje możliwości interweniowania państwo regulowało gospodarkę.
Trudno jest streścić obszerną książkę w kilku zdaniowym opisie, szczerze ją polecam. Bo zgadzamy się z tezami Sedlaczka, czy się z nimi nie zgadzamy, trudno zarzucić cokolwiek logice jego rozumowania.
Piszesz "Czyli należy doprowadzić wszystkich do rujny, zniszczyć gospodarkę, wprowadzić totalny interwencjonizm" - nie, wcale nie chodzi o totalny interwencjonizm. Chodzi o jakąkolwiek kontrolę nad transgranicznymi korporacjami. Bezspornie takiej kontroli zabrakło nad bankami interwencyjnymi w Stanach Zjednoczonych. Bezspornie brakuje go teraz nad agencjami ratingowymi.
Pewnie w głębszym ujęciu nie ma to znaczenia, czy stoimy na baczność przed flagami narodowymi, czy mielibyśmy stać przed flagami koncernów (McDonalds, CocaCola, Pepsico). Póki co wolę jednak te narodowe.
Z praktyki z Polski :
cykle dekoniunktury ,
rejon lat 1995-1997 ,
rejon gdzieś 2003-2005 ,
next 2008- ????
Na to nakładają się cykle poszczególnych branż ,warunki zewnętrzne choć to jest wszystko zależne od siebie.
Przy okazji najgorszą rzeczą jest lewackie podejście do ekonomii i gospodarki a dokładnie redystrybucja pieniądza przez państwo.
Dlatego rząd Tuska jest tak beznadziejny.
Zabiera pieniądze pracującym i wtwarzającym realny produkt krajowy by póżniej jako ojciec narodu , jaśnie świecące słońce Peru rozdawać je do urzędów pracy na bzdurne szkolenia, buduje orliki żeby samorządy miały póżniej kolejne wydatki , buduje najdroższe autostrady na świecie i zatrudnia kolejnych urzędników. Ilość wszelkiej maści danin i obostrzeń biurokratycznych jest już bliska masie krytycznej.
Ten człowiek jest niebezpieczny dla Polski.
Tak samo, jak nie istnieją gwiazdozbiory. Są to jedynie PRZYPADKOWE układy gwiazd, a tzw. "cykle" to tylko suma wypadkowa miliardów operacji nie powiązanych ze sobą. Nie da się na temat cykli stworzyć NAUKI, postawić TEZ, TWIERDZEŃ, DOWODÓW ...
Można jedynie BREDZIĆ i BEŁKOTAĆ ...
A to, że gospodarka rozwija się w różnych okresach i różnych obszarach w różny sposób niczego nie oznacza. Ten rozwój wynika z DWÓCH RODZAJÓW DECYZJI CZŁOWIEKA:
- decyzje "urzędnicze"
- postęp techniczny (nie będący co prawda decyzją, ale nie dający się wyprowadzić z żadnego wzoru)
Czy teraz JASNE !!!???
Więcej do powiedzenia ma Jacek Rossakiewicz, polecam jego "Demokracja finansowa" i ostatnie nawet wpisy, komentarze. Zaczął wreszcie blogować od stycznia.
http://jar.nowyekran.pl/post/50168,suwerennosc-odzyskana
A tym samym wszelkie "naukowe badania" tego zjawiska są same w sobie ABSURDALNE ...
Jeżeli pewnego dnia ludzie podejmą decyzję, że przestają ingerować w gospodarkę, to wówczas jedyne wahania będą wynikały z twórczej działalności człowieka i wynikającego z niej postępu technologicznego ...
A to jest coś ABSOLUTNIE NIEPRZEWIDYWALNEGO ...
I na dodatek nie można twierdzić, że cykle to coś "złego" lub "dobrego" ... Cykle nie posiadają cechy wartościującej ...
Napisał Pan skrótem myślowym.
To fakt że jest to wypadkowa tak wielu wektorów, że stworzenie modelu jest bliskie przepowiadaniu pogody na dłużej niż 3 dni.
Ale pewne stałe czynniki istnieją i przybliżają obraz.
Największym problemem jest precyzyjne umiejscowienie ich w czasie a właściwie układu przyczyna-skutek.
pozdrawiam
Stworzyli swój świat i okazało się, że NIC nie da się opisać naukowo ... że to jest pozbawione jakiegokolwiek sensu ...
Przykład: "The Pencil" ("Ołówek") - opowiadanie o tym, jak miliony nieuzgodnionych działań milionów ludzi prowadzą poprzez skomplikowaną sieć zależności do powstania ołówka ...
Tak więc oczywiście gospodarka ma nierównomierne fazy rozwoju, ale:
- nie ma jednolitej MIARY określającej skalę wzrostów lub spadków
- wiedza na temat tych zmian jest bezużyteczna, bo nie da się na tej podstawie niczego prognozować ...
... NICZEGO ...
W naszym kraj robi się np. szkolenia dla "wiecznie" bezrobotnych za kasę krajową i unijną. Nie bierze się pod uwagę że w każdym społeczeństwie jest około 5-10% wiecznych nierobów.
A co do ołówków.
W jakim naszym ministerstwie ostatnio liczono ilość zużytych ołówków w ciągu roku ?
- gigantyczny wzrost wcale nie jest zły jeśli pochodzi z przyczyn naturalnych , czyli wynika z wielu niezależnych decyzji konsumentów, które nie są wypadkową jakiegoś zarządzenia
- odwrotnością wcale nie jest kryzys , tylko "spadek wzrostu" i może być całkiem normalny np spadek popytu na podkowy czy kotły do parowozów
- przypowieść o latach chudych i tłustych - wtedy już także gmerano przy podatkach - warto znaleźć rzeczywistą genezę .
- postęp techniczny (nie będący co prawda decyzją, ale nie dający się wyprowadzić z żadnego wzoru)
Czy teraz JASNE !!!???"
No, nie do końca, a gdzie czynniki nie antropogeniczne, niezależne od ludzi a od np. sił przyrody(w rolnictwie i pokrewnych, żywioły, katastrofy naturalne itp.)
A czy do decyzji "urzędniczych" zaliczasz również wywoływanie wojen lokalnych i światowych? Wszak nie jest to urzędniczy obowiązek.
Kryzysy ..... na to zjawisko musimy też patrzeć poprzez zasadę prawa karnego, czyli "kto na tym korzysta.
Dla spostrzegawczych obserwatorów nie umykają z pola widzenia np. takie fakty jak ten, że Goldman Sachs zawsze od dziesięcioleci jest zawsze beneficjentem kryzysów i wojen a także, że to on kreuje wszelkie bańki spekulacyjne, a kryzysy są momentem kiedy przychodzi czas bilansowania, a jeśli kryzys nie jest skuteczny, to problemy i realizację zysków realizuje się poprzez wywoływanie wojny.
Znane powiedzenie głosi, że "pieniądz rządzi światem", a pieniądzem rządzą ludzie "wyznania handlowego"(za C.K. Dezerterzy).
Dla mnie żaden Autor ekonomii, który pomija te fakty, nie jest i nie moze byc wiarygodnym.
Bardzo celnie powiedziane.
Polecam cały felieton: http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2179