Trybunał Konstytucyjny orzekł, że zaskarżone przepisy nowej ustawy o SKOK są niezgodne z konstytucją. To oznacza, że SKOK-i będą działać na dotychczasowych zasadach. Przynajmniej do momentu, aż bankowcy znów ruszą do ataku.
To, że bankowcy zaangażowali się w ustawę o SKOK nie było dla nikogo tajemnicą. W końcu powiązania rządu Tuska z bankami manifestowało się i manifestuje choćby w doborze doradców, którzy w części trafili do ministerstw z działających nad Wisłą banków. Zresztą nie tylko dlatego ekipie rządzącej SKOK-i stały i stoją ością w gardle. To także kwestia tego, że system SKOK związany jest od zawsze z PiS, zaś bankierom bliżej było do polityków spod logo Platformy Obywatelskiej.
Ustawę przygotowaną przez PO (i bankierów – co podkreśla Grzegorz Bierecki, prezes Kasy Krajowej SKOK) w całości, jako niezgodną z Konstytucją, zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego śp. Lech Kaczyński, prezydent Polski. Bronisław Komorowski, obecny prezydent, wycofał większość wątpliwości na podstawie bliżej nieokreślonych i nigdy nie zarejestrowanych konsultacji z fachowcami, których nazwisk nie zdradził. Wątpliwości miał tylko dwie – formalne. I te właśnie Trybunał Konstytucyjny uznał za niezgodne z polskim prawem.
Pierwszy z przepisów wymienia organy Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych, a wśród nich zebranie przedstawicieli. Pominięto natomiast walne zgromadzenie członków spółdzielni. Prezydent uznał, że wypacza to idee spółdzielczości, bo to na walnym zgromadzeniu członkowie spółdzielni podejmują uchwały, co zapewnia im realny wpływ na jej działalność. Trybunał podzielił to zastrzeżenie. W komunikacie po ogłoszeniu wyroku napisano, że zakwestionowany art. 17 pkt 1 ustawy o SKOK z 2009 r., "poprzez pozbawienie członków kas możliwości udziału w walnym zgromadzeniu ograniczał prawa członków kas do współdecydowania w podejmowaniu najważniejszych dla tych podmiotów decyzji".
Drugi z przepisów zakwestionowanych przez prezydenta zakłada, że w latach 2009 - 2010 środki funduszu stabilizacyjnego mogą być przeznaczone na pokrycie roszczeń członków kas z tytułu zgromadzonych w kasach środków w przypadku upadłości SKOK. Zdaniem prezydenta narusza to prawa kas, które przez lata gromadziły wkłady na fundusz stabilizacyjny Kasy Krajowej. Teraz okazało się, że środki te nie mają być przeznaczone na stabilizację kas zagrożonych niewypłacalnością, tylko na zwrot depozytów członkom upadłych kas. Ten przepis również Trybunał uznał za niezgodny z konstytucją, ale - jak stwierdził - "w związku z określeniem przedziału czasowego obowiązywania tych regulacji na lata 2009-2010 nie znajdą one żadnego zastosowania - są puste i bezprzedmiotowe".
No dobrze – ale co to znaczy dla klientów banków i członków SKOK? Po pierwsze, kasy będą działać jak działały. Czyli stabilnie i na szeroką skalę. Ponad dwa miliony członków może więc przez jakiś czas spać spokojnie. Ale nie wydaje się, żeby ten spokój miał trwać wiecznie, bo bankierzy boleśnie przeżywają takie porażki. Podobnie jak Donald Tusk, który spodziewał się zwycięstwa przed TK i de facto likwidacji systemu SKOK.
Dlatego lada moment należy się spodziewać kolejnego głosowania nad tą lub nową ustawą o SKOK – system prawny w Polsce nie przewiduje sytuacji, w której nieskończona ustawa Sejmu poprzedniej kadencji jest poprawiana przez Sejm obecnej kadencji. Procedura legislacyjna musi się więc zacząć od nowa. Ale tym razem posłowie PO i SLD przygotują się do napisania takiej ustawy, która problem SKOK (dla nich) rozwiąże raz na zawsze. PiS natomiast zapowiada złożenie do TK kolejnej skargi na niezgodność z Konstytucją zapisów wszystkich artykułów ustawy, które odrzucił Bronisław Komorowski. PO zrobi więc co może, żeby wprowadzić obecną ustawę (bez kwestionowanych przepisów) w życie, co może mieć miejsce najwcześniej za trzy miesiące. Wówczas SKOK znajdzie się w tarapatach, bo KNF już zapowiedziała, że ma pod parą ludzi, którzy skontrolują finanse i kadry kas. I o ile kontroli finansowej Kasy się nie boją, o tyle kadry może czekać przewietrzenie. Bowiem instytucją finansową mogą kierować wyłącznie ludzie o kierunkowym wykształceniu bądź wieloletnim stażu na podobnym stanowisku w takiej instytucji. A do wejścia w życie ustawo o SKOK żaden z menedżerów SKOK nie pracuje w instytucji, lecz w spółdzielni.

Kancelaria Komorowskiego informuje, że pan prezydent nie jest od pilnowania Konstytucji. Zatem pilnuje żyrandola. Ale czy w związku z tym nie powinien się podać do dymisji?
Prof. Witold Kieżun miał przeprowadzić przemiany ustrojowe w Polsce. Gdyby to zrobił, nie byłoby planu Balcerowicza, wielomilionowego bezrobocia i rozkradania polskiego majątku. Wybór gorszej drogi zaprowadził nas tu, gdzie jesteśmy...
Nie ma w Polsce służby, która nie wiedziałaby o nielegalnym składowisku toksyn w kujawsko-pomorskim oraz o zatruciu strategicznego w kraju ujęcia wody. Mimo to do wody wciąż trafiają styreny a na gospodarstwo rolne odpady z zagranicy.
Pozdrawiam,
Dariusz R. Bojda
-z deczka wk**wiony głupotą innych niż Pan i ja, ale jednak...]
Aż mi się micha uśmiechnęła.
pozdrawiam
Brudna ta walka - bez pardonu. Myślę, że teraz SKOKi powinny się cokolwiek uaktywnić i przemówić do ludzi cokolwiek głośniej niż dotychczas.
@janwia - dzięki. Faktycznie cośtam do radia mówiłem. Mnie się uśmiechnęła micha, że ktokolwiek mnie słuchał. Serdeczności
Informację okraszono oczywiście porcją propagandy.
Zresztą - kto ich tam wie - może gajowy uzna, że sejm poprawi później te zakwestionowane przepisy i podpisze.
5 *