Dajcie nam 130 mld euro bo inaczej położymy strefę euro – to przekaz greckiego rządu do KE, Europejskiego Banku Centralnego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Grecy targują się przede wszystkim o swoje. Ale – wyjątkowo - mają czym...
Grecy mają, co stracić. I tak pogrążony w chaosie kraj na granicy bankructwa cofnie się cywilizacyjnie i gospodarczo do stanu z połowy XX wieku, jeżeli Grecja powróci do drahmy. Tak przynajmniej uważa prezes greckiego banku centralnego Jeorjos Prowopulos. Wylicza, że tylko możliwość takiego ruchu spowodowała odpływ z kraju ponad 62 miliardów euro w ciągu ostatnich dwóch lat zaś we wrześniu i październiku 2011 roku firmy i klienci prywatni wycofali z greckich banków ponad 14 mld euro.
Ale druga strona medalu jest taka, że wykluczenie Grecji z klubu euro zdestabilizuje samą strefę, a co najważniejsze interesy jej najsilniejszych członków, czyli Francuzów i Niemców. Casus Grecji będzie bowiem jasnym sygnałem również dla Włochów, Hiszpanów, Irlandczyków, że los dzieci Homera czekać może każdego – a przede wszystkim będzie to sygnał dla inwestorów związanych z unią walutową spod 12 gwiazdek. Cóż stać by się mogło z rezerwami walutowymi w euro, skoro euro stanie się walutą kojarzoną nie ze spokojem i stabilizacją, lecz z bezprecedensowymi w historii nowożytnej problemami nie jednej, ale wielu światowych społeczności.
Fakty są takie, że Grecji grozi wykluczenie z eurolandu, jeśli nie osiągnie porozumienia z pożyczkodawcami ws. drugiego pakietu pomocowego wartego 130 mld euro. Ale najpierw Grecja musi zakończyć rozmowy z właścicielami obligacji na temat strat. To jest warunek sine qua non dalszych rozmów o pomocy. Konsekwencje błędu w rozmowach wierzycieli z dłużnikiem z Aten mogą być nieodwracalne i katastrofalne dla stabilizującej się sytuacji na rynkach finansowych. To dlatego strona grecka i jej wierzyciele przez cały dzisiejszy dzień czarowali się, niczym para kochanków. - Umowa w sprawie pakietu musi zostać podpisana, w przeciwnym razie wypadniemy z rynku i wypadniemy ze strefy euro. Sytuacja będzie wtedy znacznie gorsza – mówił rzecznik rządu Pantelis Kapsis w rozmowie z grecką telewizją informacyjną Skai. - Drugi pakiet pomocowy dla Grecji będzie dopięty tak szybko, jak to możliwe, ale najpierw musi zostać sfinalizowany udział prywatnego sektora w stratach na greckich obligacjach - odpowiadał mu, też za pośrednictwem dziennikarzy, rzecznik Komisji Europejskiej Olivier Bailly.
Przypomnijmy, że na październikowym szczycie strefy euro ustalono, że grecki dług zmniejszy się o 100 mld euro, z obecnych 350 mld, dzięki zgodzie banków na poniesienie strat w wysokości 50 proc. wartości greckich obligacji. Szacuje się, że prywatni wierzyciele greckiego długu posiadają obligacje greckie o wartości 210 mld euro.
Drugi program pomocowy UE i MFW dla Grecji miał być wprowadzony do końca ubiegłego roku i zapewnić finansowanie do 100 mld euro. Przewidziano też, że kraje eurolandu wniosą wkład w wysokości do 30 mld euro na zabezpieczenia udziału sektora prywatnego w redukcji długu.
Ateny muszą przeforsować serię bardzo niepopularnych reform ubezpieczeń emerytalnych, rynku pracy oraz przeprowadzić liczne prywatyzacje, w przeciwnym razie rozmowy z trojką utkną w martwym punkcie i Grecja nie dostanie w porę kolejnej transzy pomocy. Muszą przynajmniej przygotować się do tych reform do połowy stycznia. Wówczas w Atenach pojawią się przedstawiciele KE, EBC i MFW.

Kancelaria Komorowskiego informuje, że pan prezydent nie jest od pilnowania Konstytucji. Zatem pilnuje żyrandola. Ale czy w związku z tym nie powinien się podać do dymisji?
Prof. Witold Kieżun miał przeprowadzić przemiany ustrojowe w Polsce. Gdyby to zrobił, nie byłoby planu Balcerowicza, wielomilionowego bezrobocia i rozkradania polskiego majątku. Wybór gorszej drogi zaprowadził nas tu, gdzie jesteśmy...
Nie ma w Polsce służby, która nie wiedziałaby o nielegalnym składowisku toksyn w kujawsko-pomorskim oraz o zatruciu strategicznego w kraju ujęcia wody. Mimo to do wody wciąż trafiają styreny a na gospodarstwo rolne odpady z zagranicy.
Przekonany jestem , że jakie pieniądze nie zostałyby wpompowane w Grecję to i tak okaże się , że MAŁO !!!
Tam też byli tacy Rostowscy , którzy kreowali budżet , ukrywali koszty , fałszowali sprawozdania finansowe...
Jestem za wyrzuceniem Grecji z Eurolandu i niech ratują się za własną kasę.. My też zmuszeni będziemy do ratowania kraju ZA WŁASNE !!!
No i oczywiście co do Rostowskiego się zgadzamy w pełni - choć grecki Rostowski był przynajmniej obywatelem Grecji, podczas gdy nasz nawet imienia używa nie tego co ma w paszporcie - wszak żaden z niego Jacek, a wyłącznie Jan Vincent.
sirodków wymiotnych. Bo znajdą sie sepy które nas rozdrapią. Pozdrawiam.