Gorące tematy: Smoleńsk Akcja Windykacja Praca-porady Konkurs satyra Sklep Prasówka NE TV Nowy Ekran TV NE YT RSS
329 postów 736 komentarzy

W awangardzie konfrontacji :)

Paweł Pietkun - Gospodarka przede wszystkim. Dziennikarz od zawsze, astronom z pasji, bloger z powołania. I zastępca naczelnego Nowego Ekranu

Szpital S.A., Szpital sp. z o.o....

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Ktokolwiek mówi wam, że prywatyzacja szpitali jest zła bezczelnie kłamie. Szpitale powinny być spółkami – w innym wypadku będą generować straty. Im bardziej będą spółkami, tym tańsze i bardziej dostępne będzie w nich leczenie.

 Do napisania tego tekstu natchnęły mnie słowa Grzegorza Napieralskiego, który – wespół z samorządowcami Platformy Obywatelskiej – zakłamuje rzeczywistość grając na emocjach związanych z czymś, co jest dla nas najcenniejsze, bo z ludzkim zdrowiem.

Nie bardzo wiem, cóż takiego złego widzą lewicujący politycy w zmianie statutów kulejących w Polsce szpitali z obecnych na statuty spółek prawa handlowego. Domyślam się, że większość z nich mylnie uważa, że prywatyzacja oznacza przekazanie szpitala w prywatne ręce. Tymczasem faktycznie oznacza ona wyłącznie zmianę zasad funkcjonowania placówki służby zdrowia. I tak szpitale po zmianie zamiast zakładem opieki zdrowotnej stałby się spółką prawa handlowego.

Kłamstwo pierwsze przeciwników prywatyzacji służby zdrowia to rzekome skupienie się spółek służby zdrowia na generowaniu zysków. Tymczasem spółce prawa handlowego nie wolno jedynie generować strat. Tylko tyle. Spółka musi się poruszać w obszarze określonym przez prawo – świadczyć usługi bądź produkować, czy sprzedawać towary na które musi, chce tego czy nie, udzielać gwarancji. Spółka musi się bilansować, czyli dbać o to, żeby jej przychody były przynajmniej tak samo duże jak wydatki. W przeciwnym razie spółka jest nierentowna i jej właściciel może albo zmienić zarząd firmy, albo dokapitalizować ją z własnych pieniędzy, albo poszukać inwestora który – i owszem – dorzuci do spółki kapitał, ale zajmie się również zarządzaniem w taki sposób, aby na swojej inwestycji nie stracić.

Dzisiaj właścicielami – przepraszam, zarządcami - szpitali są najczęściej samorządy, które na dyrektorów szpitali mianują najczęściej nie znających się na ekonomii lekarzy (co naturalne – w końcu lekarz ma się znać na leczeniu a nie na finansach) bądź kolegów, którzy w taki, czy inny sposób angażowali się w ostatniej kampanii wyborczej. Oni najczęściej też nie znają się na finansach – a nawet jeśli, nie są zainteresowani, aby zmieniać status quo szpitala, których ich zatrudnia. Nie piszę teraz o nielicznych wyjątkach – właśnie dlatego, że są nieliczne.

Szpitale będące spółkami będą zarządzane przez profesjonalne zarządy. Jeśli się tak nie stanie, to każdy partner biznesowy takiego szpitala – zakład energetyczny, firma telekomunikacyjna, czy choćby dostawca bandaży – będzie mógł wystąpić do sądu o ogłoszenie upadłości placówki służby zdrowia. I słusznie. Źle zarządzany szpital psuje gospodarkę. A na miejsce jednego w zdrowej gospodarce szybko powstałby drugi – tym razem wydolny.

Szpitale-spółki nie będą nastawione na generowanie zysku kosztem swoich pacjentów. Taki szpital już po kilku tygodniach świeciłby pustkami. Zarządy tych szpitali siłą rzeczy musiałby się skupić na negocjowaniu takich kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia, które gwarantowałyby jak najpełniejsze finansowanie zabiegów i leczenia. A nie oszukujmy się - NFZ to kopalnia pieniędzy. Kierowana przez ludzi, którzy pozwalają sobie na tak dużo, bo nie działają w przestrzeni wolnorynkowej. Dwa, trzy, cztery szpitale w regionie – jako spółki prawa handlowego – byłyby w stanie wynegocjować kontrakty, o jakich się dzisiejszym lekarzom nawet nie śni. A to dlatego, że NFZ nie może sobie pozwolić na to, aby na jakimkolwiek terytorium służba zdrowia przestała działać.

Spółka-szpital mogłaby skupić się na świadczeniu takich usług medycznych, które są na określonym terenie najbardziej potrzebne, dodatkowo na tym zarabiając. Przykład? Szpitale przy autostradach... przepraszam, nie mamy ich za dużo, więc niech będą szpitale przy drogach ekspresowych i drogach szybkiego ruchu. Siłą rzeczy ofiary wypadków trafiają przede wszystkim właśnie tam. Większość kierowców ma ubezpieczenia. Zarząd szpitala-spółki może skutecznie ściągnąć z od ubezpieczyciela koszty leczenia, dyrekcja zwykłego szpitala już nie. Za szpital robi to NFZ. Ze skutkiem, jaki wszyscy doskonale znamy.

Szpital z o.o. nie będzie drogi dla pacjentów. Tak naprawdę płacić będą oni wyłącznie za to, co mogą mieć ponad standard. Ot, na przykład operacje plastyczne – jeżeli będzie zainteresowanie operacjami plastycznymi, to szpital zatrudni chirurgów plastyków, którzy będą operować ile wlezie. I na tym właśnie szpital-spółka może zarabiać. Z korzyścią dla pacjentów – przede wszystkim tych, za których płaci NFZ.

Czas na rozprawienie się z problemem zatrudnienia w służbie zdrowia.

Szpital-spółka, aby pozyskiwać jak najlepsze finansowanie będzie musiał konkurować z innymi szpitalami-spółkami. Bo w końcu to do najlepszych będą trafiać pacjenci zainteresowani (wciąż darmową) najlepszymi lekarzami, najskuteczniejszym leczeniem i najlepszą opieką. Stąd te, które będą nastawione na rozwój zaczną walczyć o polskich lekarzy i polskie pielęgniarki wciąż skazane na tułaczkę po szpitalach i domach opieki w Europie Zachodniej. Walczyć – a jakże! - wysokością wynagrodzeń. W ten sposób najlepsi będą zarabiać wystarczająco dużo, żeby pracować w jednym miejscu i mieć czas (i środki) na pogłębianie swojej wiedzy i kwalifikacji.

Zarząd Szpitala sp. z o.o. będzie miał w końcu możliwość szukania finansowania w obszarach dotychczas przed służbą zdrowia zamkniętych. Bo umiejętnie przygotowany biznesplan nowego oddziału (niech będzie chirurgii plastycznej, ale równie dobrze może to być oddział leczenia wad kręgosłupa) otworzy działy kredytowe banków zajmujących się finansowaniem przedsiębiorstw. Będzie miał w końcu możliwość szukania inwestorów strategicznych, o czym wcześniej wspomniałem, czy po przekształceniu się w Szpital S.A., starania się o debiut na giełdzie papierów wartościowych.

Sprywatyzowanie szpitala wcale nie oznacza, że szpital znajdzie się w rękach krwiożerczego kapitalisty. Oznacza jedynie, że będzie mógł w końcu działać według rynkowych zasad, w obszarach, które są dla niego niedostępne. Oznacza, że przestanie być rynkową zawalidrogą, w której ani pacjentom, ani pracownikom nie jest dobrze. W końcu właśnie dlatego to do takich szpitali na Dzikim Zachodzie jadą nasi lekarze i pielęgniarki do pracy. I tam chcielibyśmy się leczyć, gdyby naszemu zdrowiu coś poważnie zagrażało.

A słowa Napieralskiego, Tuska, i całej lewicowo-platformerskiej ekipy jest niczym więcej, niż straszeniem wyborców. Którzy – w Polsce – przywykli do prostych komunikatów. Jeżeli więc nie rozumieją argumentacji rynkowej, niechże podejdą do tego w ten sposób: skoro żaden model służby zdrowia w Polsce się nie sprawdził, spróbujmy nowego (który jak raz sprawdził się w innych krajach). Zawsze można się wycofać.

 

KOMENTARZE

  • Mam takie wrażenie,
    że Autor nie cierpi na zdrowiu i mentalność doktorów nie jest mu znana z autopsji.
    I życzę, aby tak pozostało.
  • @Paweł Pietkun
    W ogóle wszelkie organizacje zajmujące się świadczeniem usług czy sprzedażą towarów powinny być tylko i wyłącznie spółkami prawa handlowego. Tak powinno być nie tylko ze szpitalami, ale z kopalniami, stoczniami, szkołami, uczelniami, stacjami telewizyjnymi, wszelkimi placówkami zdrowotnymi, bankami, teatrami, muzeami, wytwórniami filmowymi, pocztami itd...
  • @Rumcajs
    Tu nie chodzi o mentalność doktorów, ale o mentalność polityków i wpływy NFZ.
    Politykom nie zależy na naprawie służby zdrowia. Raz naprawiona przestanie być kartą przetargową w wyborach. Nie będzie już można obiecać reformy, podwyżek, czy czego tak jeszcze zażąda biały personel bo to wszystko będzie na bieżąco realizował zarząd szpitala-spółki.
    NFZ też nie ma interesu w tym by szpitale stały się spółkami prawa handlowego. ZOZ-y mogą wodzić za nos, dać kasę albo nie dać. Wedle upodobania. Spółka prawa handlowego ma narzędzia żeby z takim opornym "kontrahentem" walczyć.
    Z całym szacunkiem dla lekarzy i pielęgniarek, techników i salowych uważam, że tylko odkomunizowanie szpitali pozwoli na złapanie oddechu i naprawę schorowanej służby zdrowia. A strach przed takimi przekształceniami wynika... wyłącznie z niewiedzy.
  • @GPS.65
    O! Mądrze prawisz!
  • @Nathanel
    Tak. Dokładnie tak to wygląda. Dyrektor szpitala miejskiego ma związane ręce w obszarach negocjacji z kontrahentami - robią to (albo nie) za niego samorządowcy ze starostwa powiatowego, poza tym taki szpital miejski nie jest partnerem biznesowym, bo jego odpowiedzialność (podobnie jak możliwości decyzyjne dyrektora) są ograniczone do minimum. Taki dyrektor szpitala jest jak dyrektor departamentu w urzędzie starosty. Czy może on podejmować samodzielne decyzje? Tak - w granicach kompetencji, czyli zatrudniać i zwalniać, kupować spinacze i ryzy papieru; jednak już decyzji o współpracy międzynarodowej dyrektor departamentu podjąć nie może - robi to starosta, albo rada powiatu.
    Dyrektor szpitala S.A. - nazwijmy go prezesem zarządu, bo faktycznie to prezes siedzi w tym gabinecie ma nieograniczone możliwości decyzyjne odnośnie zatrudniania, zwalniania, inwestycji w rozbudowę, negocjacji z dostawcami usług i towarów, decyzji dotyczących finansowania, negocjacji, etc etc. Podlega tylko radzie nadzorczej. Jeśli nie potrafi zbilansować finansów szpitala wylatuje, jeśli jest ekonomicznie przygotowany wyprowadza placówkę na prostą - co in plus zauważają pacjenci i personel.
    Z dochodami nie szarżowałbym - dlatego użyłem słowa, że szpital się bilansuje. Ma przychody równe bądź wyższe niż wydatki. Owa nadwyżka, czyli dochody niekoniecznie muszą być zyskiem dla właściciela (samorząd). Przy dobrym zarządzaniu raczej będą przeznaczone na inwestycje - również w kapitał ludzki.
  • @Nathanel
    /Trzba tylko pogonić administratorów z partyjnego nadania i kolesiowskich układów/

    Otóż właśnie. I to jest sedno. Tylko, że system administracyjno-etatystyczny jest z natury rzeczy wrażliwy na próby zmian. I z natury rzeczy się im opiera. Spółki prawa handlowego - nie. Wydaje mi się, że tylko poprzez prywatyzację - tę wyklętą w ustach lewicy i samorządowców PO - można osiągnąć stan bliski normalności.

    /Moj kolega ,w Polsce, kilka lat temu został dyrektorem upadającego, sypiącego się szpitala/ - wspominałem, że są wyjątki. Niestety są one nieliczne. Większość nie umie, a nawet jeżeli, to nie jest zainteresowana zmianami.

    Natomiast NFZ to jest temat na książkę. Bo rzeczywiście reformie ze strony zakładów opieki zdrowotnej (nie w pojęciu ZOZ) powinna pójść w parze reforma (tak naprawdę likwidacja) NFZ-u i powołanie konkurencyjnych ubezpieczycieli. Proszę napisać o tym, jak to jest w Stanach, w Kanadzie, w GB i w Niemczech. Może wyborcy wierzący w "złą prywatyzację i dobry NFZ" przejrzą na oczy.
  • @Nathanel
    O, i teraz mówisz rozsądnie. Właściwy człowiek, mający wiedzę i doświadczenie w zarządzaniu, rozumiejący potrzeby i specyfikę rynku medycznego jest lekarstwem dla chorego szpitala. Tylko ilu takich mamy w Polsce? Czy zdołamy ich należycie wynagrodzić? Czy, jeśli za swoją pracę dostaną odpowiednie wynagrodzenie, nie zostaną zaszczuci przez "mądrale" znające się na wszystkim najlepiej?
    Prawda jest taka, że nie należy szukać ludzi, którzy potrafią dobrze kombinować, ale trzeba stworzyć takie realia by zarządzanie szpitalem czy przychodnią nie wiązało się z koniecznością kombinowania, szukania luk w przepisach, robienia oszczędności na pacjentach czy pracownikach byle związać koniec z końcem. I jeszcze jeden kłopot. Znakomita większość szpitali w Polsce, mimo, że zarządzana przez zdolnych i zdeterminowanych zarządzających, popada w straszliwe kłopoty finansowe z powodu zbójeckiej działalności NFZ. Dlatego naprawa systemu opieki zdrowotnej nie może polegać wyłącznie na naprawianiu szpitali i przekształcaniu ich w półki prawa handlowego. To musi być działanie kompleksowe.
    Kiedy działały Kasy Chorych zaczęło się robić znośnie. Konkurencja między Kasami powodowała podnoszenie jakości świadczonych usług medycznych, szpitale konkurowały o pacjenta, a Kasy nie pozwalały sobie na wycenianie zabiegów poniżej kosztów. Ale komuś to przeszkadzało. Jak zwykle w Polsce.
  • nie wszystko jest tak proste, jakim wydaje się być
    Trzy podstawowe ograniczenia polskiej służby zdrowia, które uniemożliwiają poprawę dostępności i jakości to:
    - niskie nakłady publiczne na zdrowie (jedne z najniższych w UE),
    - najniższa w UE oprócz Rumunii liczba lekarzy na 10 tysięcy mieszkańców (prawie 2x niższa niż w zachodniej Europie),
    - niedotatki infrastruktury technicznej (za mało nowoczesnej apartury).
    Dopiero na końcu wśród przyczyn należy wymienić złe zarządzanie zakładami opieki zdrowotnej. Dużo więcej możnaby zyskać na uszczelnieniu systemu poprzez wprowadzenie elektronicznej karty ubezpieczenia do potwierdzania świadczeń. W tej chwili, mając PESEL pacjenta można wytworzyć fikcyjną dokumentację dowolnego świadczenia zdrowotnego i obciążyć NFZ, który przeważnie nie jest w stanie tego wykryć. Obecny rząd zaczyna reformowanie od końca. Zresztą nie wierzę, że chodzi im o reformy. Mnóstwo biznesmenów i bogatych lekarzy tylko czeka, aby przejmować szpitale. Poza tym intratne posady w zarządach i radach nadzorczych. Ile na to pójdzie kasy?
  • @GPS.65
    Tylko ze zdrowie nie jest zadnych towarem czy usluga, jest prawem czlowieka zyjacego w okreslonych warunkach. Idac tym tokiem rozumowania biedni powinni umierac bo nie stac ich na zdrowie, czesto jego brak wynika z sytuacji w jakich czlowiek pracuje, funkcjonuje na rzecz panstwa.
    Poza tym rynek nie powinien nakrecac cen w sluzbie zdrowia, to niemoralne a ponadto bardzo szkodliwe dla gospodarki.
    Takie chore zalozenia mozna przyjmowac w stosunku do robotow nie ludzi. Juz kiedys w teorii zarzadzania byl jeden uczony Frederick Taylor ktory chcial postrzegac ludzi jak na maszyny.

    Ludzie beda umierac, nie beda pracowac, a kazdy taki przypadek bedzie zaburzeniem w gospodarce, chocby dlatego iz kazdego nowego pracownika trzeba zaadoptowac do pracy.

    Polacy sa biedni i wiekszosc nie bylaby stac na zdrowie, nauke nie mowiac juz o innych przywilejach.

    Nie przecze ze czesc sluzby zdrowia powinna byc sprywatyzowana, ale rowniez czesc powinna istniec dla tych najbiedniejszych na warunkach socjalnych, tak jak funkcjonuja MOPSy.

    Zycie czlowieka jest o wiele wiecej warte niz jakies wyidealizowane marzenia liberalow w warunkach utopii, ktora wyklucza czynnik ludzki i przyjmuje zachowania wszystkich ludzi jednakowo, jak robotow.
  • @Nathanel
    > Czy chce pan powiedzieć: że gdyby został pan dyrektorem
    > ( managerem ) szpitala miejskiego to ten szpital musi przynosić
    > straty a gdyby pan został takim samym dyrektorem (managerem)
    > tego samego szpitala SA to zacznie on przynosić dochody?

    Tak! Dyskusja się na ten temat już rozwinęła, więc nie uzasadniam. Ale to uogólnię: ta sama osoba, która jest złym prezydentem, mogłaby być dobrym królem! Wszystko zależy od systemu, a nie od osobistych cech, wiedzy, czy umiejętności tych, którzy w nim uczestniczą. Ale oczywiście są wyjątki od tej reguły.

    Inaczej majątkiem zarządza właściciel, inaczej dzierżawca, inaczej plenipotent - nawet jeśli to ta sama osoba! Zrobię o tym notkę.
  • @Michaello: biedni powinni umierac
    Pan twierdzi, że teraz zmartwychwstają?

    ===============================================
    „bo nie stac ich na zdrowie”
    ===============================================

    Pan twierdzi, że teraz ich stać?
  • @Michaello
    /Nie przecze ze czesc sluzby zdrowia powinna byc sprywatyzowana, ale rowniez czesc powinna istniec dla tych najbiedniejszych na warunkach socjalnych, tak jak funkcjonuja MOPSy/

    Nie do końca. Prywatyzacja szpitali (czyli zamiana ich na spółki) nie oznacza, że biedni będą płacić za leczenie. Będą je mieli zagwarantowane, podobnie jej teoretycznie mają takie gwarancje teraz. Kiepsko płacący szpital nie może zatrudnić kilku dobrych lekarzy, ale jednego kiepskiego. Stąd ci biedni właśnie czekają na zabiegi po kilka miesięcy. Szpital generalnie ma tę kolejkę w nosie, bo i tak będzie funkcjonował, i tak. Tymczasem będąc spółką siłą rzeczy będzie musiał pracować efektywnie - bo inaczej ten sam biedny wybierze się do innego. Do takiego, gdzie go wyleczą szybciej i staranniej. To naprawdę tak działa.
    Proszę się przyjrzeć piekarniom - ich podstawowe zadanie to wypiekanie chleba i bułek. Tego pospolitego pieczywa, którego produkcja (stać na nią biednych) jest polem konkurencji, choć nie jest polem dużych dochodów. Duże pieniądze piekarnie zarabiają na pozostałych wypiekach - pieczywie francuskim, różnych piekarniczych wynalazkach, których pieczenie wszak w niczym biednych nie ogranicza w dostępie do zwykłego chleba. Prawda?
  • @Grzegorz Rossa.
    Ale zawsze moge isc do lekarza ktory byc moze im pomoze. Bogaci i tak chodza prywatnie. W innych warunkach bez swistka ubezpieczeniowego nie beda mieli gdzie isc, tylko na ten swistek juz moze ich nie byc stac. I co czary czy znachor im pozostanie ?
  • @Michaello
    > Tylko ze zdrowie nie jest zadnym towarem czy usluga, jest
    > prawem czlowieka zyjacego w okreslonych warunkach.

    A wyżywienie jest towarem, usługą, czy prawem? A kultura i sztuka to też prawo, a nie usługi? A schronienie, mieszkanie, to też prawo czy rynkowy towar? A edukacja to usługa, czy prawo?

    Mam prawo do zdrowia, edukacji, kultury - ale kto ma mi to prawo zapewnić? Czy ja muszę finansować prawo innych do zdrowia, edukacji, kultury, czy też inni muszą mi to sfinansować?
  • @Nathanel
    zaglądam tam często :)
  • @rufus
    /Poza tym intratne posady w zarządach i radach nadzorczych. Ile na to pójdzie kasy?/
    Posada będzie tym bardziej intratna, im lepszą kondycję będzie miał szpital. W przypadku spółki nie działa to odwrotnie - gdy tak się dzieje, spółka upada.

    /najniższa w UE oprócz Rumunii liczba lekarzy na 10 tysięcy mieszkańców (prawie 2x niższa niż w zachodniej Europie)/
    Lekarze wyjeżdżają za pieniądzem. Zakład pracy, który lepiej płaci cieszy się na rynku pracy większym zainteresowaniem, niż ten który płaci marnie jeżeli w ogóle. W Polsce, żeby się utrzymać na odpowiednim poziomie lekarz musi pracować w publicznej służbie zdrowia i mieć swoją prywatną praktykę - to cokolwiek zarzynające, bo praca nie jest esencją życia. Trzeba mieć jeszcze czas na rodzinę, dokształcanie się odpoczynek. Godziwe wynagrodzenie w sprywatyzowanych szpitalach te proporcje zmienią.

    /Mnóstwo biznesmenów i bogatych lekarzy tylko czeka, aby przejmować szpitale/ - pewnie tak. Ale czy to źle? W końcu w gospodarce chodzi o to, żeby spółki były wydajne i dobrze zarządzane. Jeżeli np. Honda produkuje dobre i niedrogie auta to dlaczego jej właściciele mają mało zarabiać? Z punktu widzenia klienta najważniejsza jest dostępność, jakość i cena. Zaglądanie do kieszeni zarządów - jeżeli szpitale-spółki będą w dobrej z punktu widzenia pacjentów (również tych najmniej zamożnych) kondycji, będą świadczyć dobre usługi, to po co zaglądać zarządom do kieszeni?

    /można wytworzyć fikcyjną dokumentację dowolnego świadczenia zdrowotnego i obciążyć NFZ/ - NFZ jest naszą największą porażką od czasów socjalizmu.
  • @Michaello: Ale zawsze moge isc do lekarza
    Gratuluję! Niejeden chory nie może.

    ===============================================
    „W innych warunkach bez swistka ubezpieczeniowego nie beda mieli gdzie isc”
    ===============================================

    Czy ten świstek musi być upaństwowiony i opłacony pod przymusem? Bez biurokracji żyje się lepiej. Jedynym źródłem jakości jest konkurencja. Ubezpieczyciele prywatni, dobrowolni, konkurujący między sobą są tańsi, oferują więcej usług medycznych lepszej jakości. W przypadku upaństwowienia konkurować mogą tylko państwa. I konkurują. Polacy wyjeżdżają do państw wygrywających konkurencję z III RP. Polska się wyludnia. I Polska wyludni się do końca, jeżeli nie oddzielimy państwa od gospodarki.
  • @Paweł Pietkun
    Niestety prywatnym szpitalom biednych nie bedzie sie oplacalo leczyc gdyz Fundusz Zdrowia bedzie placil stawki socjalne a nie rynkowe jakie byc moze beda juz ustalone na rynku, bo wtedy kazdy bedzie chcial sie leczyc socjalnie jesli nie bedzie roznicy.

    Szpital prywatny dziala wylacznie na korzysc wlasna i wlasciciela, zawsze wybierze osobe za ktora wiecej wezmie, dlatego musza tez byc szpitale bez luksusow dla biednych nie biorace udzialu w grze rynkowej.
  • @rufus
    bardzo trafne uwagi
  • @Grzegorz Rossa.
    Musi Pan wziac pod uwage fakt ze w firmie ubezpieczeniowej sa ludzie dla ktorych kazdy niewyplacony grosz do korzysc.
    Prosze zobaczyc na rynek ubezpieczen samochodow czy wszyscy placa tak ze kazdego stac na naprawe ?
    Mysli Pan ze w sluzbie zdrowia bedzie inaczej ? Jesli firma ubezpieczeniowa nie zgodzi sie na zaplate tyle ile szpital rzada, zabieg operacja nie odbedzie sie.
  • @Michaello
    Szpital sprywatyzowany nie musi być prywatny - to jest właśnie to zakłamanie rzeczywistości, na które dał się Pan wystawić lewicy i platformie. Na Miły Bóg - właśnie o tym pisałem notkę! Szpital sprywatyzowany będzie spółką, której właścicielem będzie samorząd (i/lub inwestor). Samorządy jak na razie w Polsce nie zarabiają.
    Szpital sprywatyzowany, czyli spółka prawa handlowego, będzie mógł decydować o tym w jakim obszarze opłaca mu się działać nie wykluczając leczenia chorych za których płaci NFZ. Nawiasem mówiąc NFZ nie traktuje szpitali poważnie, bo to nie są dla niego partnerzy. Ale ze spółkami już tak nie będzie pogrywał. Bo spółki będą miały możliwości negocjacyjne. Szpital-spółka nie będzie korzystał z pośrednika-NFZ, u którego zostaje 60 proc. pieniędzy z ubezpieczeń komunikacyjnych w przypadku leczenia ofiar wypadków drogowych i tak ubezpieczonych z definicji w firmach i towarzystwach ubezpieczeniowych. Nie ma argumentu na pozostawienie sytuacji w obecnym kształcie.
  • @Michaello
    > Niestety prywatnym szpitalom biednych nie bedzie sie
    > oplacalo leczyc

    No ale to dotyczy też piekarzy! Nie opłaca im się karmić biednych - każdy za chleb musi zapłacić tyle samo - czy biedny czy bogaty. No to biedny umrze z głodu, a bogaty się naje.

    No to co zrobić z tym problemem piekarzy krwiopijców, którzy nie chcą karmić biednych za darmo? Lekarze powinni leczyć za darmo, a piekarze powinni karmić za pieniądze? Dlaczego?
  • @GPS.65
    Kupujac zywnosc mam wplyw na to czy moge kupic parowki czy wolowine, w przypadku choroby wplywu na to nie mam, nie wybieram tanszej grypy od drozszego raka.

    Sa pewne dziedziny zycia ktore czlowiek nie powinien kupowac od poczatku sa to m.in. zdrowie na poziomie podstawowym, nauka do pewnego momentu. Po to panstwo pobiera podatki aby bylo w stanie zapewnic to kazdemu obywatelowi, w przeciwnym wypadku obywatel nie potrzebuje panstwa.
  • @GPS.65
    Od kiedy piekarze karmia biednych ?
    Wartosc chleba jest ustalana na podstawie wartosci surowcow z ktorych sie chleb sklada i jest wart tyle nie wiecej.
    Zdrowie jest doskonala dziedzina do naduzyc bo nie da sie wycenic i rynek szantazem moze zawyzac ceny.
  • @Michaello
    Poza tym chleba jesc nie musi kazdy a leczyc sie niestety musi kazdy w razie potrzeby.
  • @Michaello
    > Kupujac zywnosc mam wplyw na to czy moge kupic parowki
    > czy wolowine, w przypadku choroby wplywu na to nie mam,
    > nie wybieram tanszej grypy od drozszego raka.

    OK, ale dlaczego to, że ktoś jest chory na drogiego raka usprawiedliwia stosowanie przemocy wobec tego kto jest chory na tanią grypę, by sfinansować leczenie tego raka z tego co zarobił ten chory na grypę? A oni może się w ogóle nie znają! Dlaczego wolno temu choremu na grypę odebrać siłą owoce jego pracy i przeznaczyć je na leczenie tego chorego na raka?

    Nieustanie polecam w tym temacie tą notkę: http://kashmir.salon24.pl/86093,likwidacja-nfz-eksperyment-myslowy
  • @Paweł Pietkun
    Ja napisalem ze nie jestem przeciwny prywatyzacji szpitali, pod warunkiem ze pozostana jednostki o nizszym standardzie nie dzialajacych na zasadach rynkowych, dla ludzi biednych.
    Czytajac komentarze co niektorych mam wrazenie ze wiekszosc to sa synowie Kulczykow i Solorzy albo tak postrzegaja ta sytuacje, problem w tym iz gdyby zetkneli sie z sytuacja w ktorej szpitale prywatne winduja ceny za uslugi ( przyklad USA) zmienili by znacznie poglady, tyle ze juz bedzie za pozno.
  • @GPS.65
    Tylko dlatego ze choroba jest losowa, nikt nie chce byc chory na drogiego raka, a jednak bywa chory. Moze byc Pan, moge byc ja, i zapewniam ze patrzac racjonalnie na majetnosc polskiego spoleczenstwa wiekszosc nie bedzie w stanie sfinansowac sobie lecznia, albo nawet proby walki z rakiem.
    To tak jak w towarzystwa ubezpieczeniowe, placi pan AC ale nie wie Pan kiedy rabnie w kogos, czy wogole rabnie, ale jednak placi.
  • @GPS
    Dodam ze w czasie kiedy placi Pan te skladki AC, w tym samym czasie te pieniadze sa wyplacane za kogos kto wlasnie rabnal.
  • @Michaello
    > Ja napisalem ze nie jestem przeciwny prywatyzacji szpitali, pod
    > warunkiem ze pozostana jednostki o nizszym standardzie nie
    > dzialajacych na zasadach rynkowych, dla ludzi biednych.

    Jeśli tworzymy system zakładający potrzebę dodatkowego finansowania jednostek o niższym standardzie z funduszy, które zebrały jednostki o wyższym standardzie, to większość jednostek będzie miała niski standard.

    Dokładnie tym różni się ZSRR od USA, czy NRD od RFN, albo Korea Północna od Południowej.

    Jak będziemy wspierać niższy standard, to go będziemy mieli na pewno, a jak będziemy wspierać wyższy standard, to go osiągniemy nie na pewno.
  • @GPS.65
    "Jeśli tworzymy system zakładający potrzebę dodatkowego finansowania jednostek o niższym standardzie z funduszy, które zebrały jednostki o wyższym standardzie, to większość jednostek będzie miała niski standard.
    Jak będziemy wspierać niższy standard, to go będziemy mieli na pewno, a jak będziemy wspierać wyższy standard, to go osiągniemy nie na pewno. "

    Wiec dlaczego ludzie chodza do stylisty za 100 zl zamiast do fryzjera w oblesnej kamiennicy za 20 zl ? I o dziwo ten stylista sie utrzymuje.

    Dodam biedni tez maja prawo do leczenia i zycia, a ich bieda czesto nie wynika z ich niecheci do pracy.
  • @GPS.65
    Uwazam ze powinnismy wspierac chec jednostki do rozwoju, ale nie oznacza to ze mamy dyskryminowac jednostki ktorym sie nie udalo badz inne czynniki im przeszkodzily w tym. Trzeba im tez pozwolic zyc na tym ich poziomie, choc zapewne nie chcialby nikt zyjacy "lepiej" tak egzystowac. Samo to zycie jest dla nich wystarczajacym cierpieniem, nie mozemy im odbierac zycia.
  • @Michaello
    No ale dlaczego należy stosować przemoc by pozwolić żyć komukolwiek na jakimś tam niskim czy wysokim poziomie?

    Niech się państwo odpieprzy od tych, którzy chcą sobie żyć po swojemu - czy to jest niski, czy wyskoki poziom. Ci, których życie odbiera państwo jako niski poziom życia często żyją na wyższym poziomie niż tych, których poziom w statystykach państwa jest określany jako wysoki.

    Polecam ten mój wpis: http://gps65.nowyekran.pl/post/8605,swoboda-wyboru-szczescia
  • @GPS.65
    Ale przeziez nikt od Pana nic wiecej nie bedzie chcial. Placi Pan podatki i z tych podatkow powinne byc sfinansowane te nizsze standardy dla biednych. Pan sobie moze zyc w wyzszych standardach. leczyc sie osobno (nie popieram obowiazkowej skladki na leczenie). Jesli nie bedzie sfinansowany ten standard nizszy dla biednych, to podatki i tak placil Pan bedzie, ludzie biedni beda umierac a Pana podatki ktos przeje albo kupi samochody dla urzedu Audi A8 full wypas wymiana co 2 lata.
    Tak dziala panstwo niestety.
  • @Michaello
    Kto powiedzial ze czesc z podatku VAT nie moze zostac przeznaczone na pomoc socjalna, zdrowotna dla najubozszych a tylko skladki zdrowotne maja pokrywac koszty zdrowotne.
    Normalne panstwo tak dziala.
    Jakos podatek drogowy mozna wykorzystywac wszedzie, a na zdrowie to tylko zdrowotne skladki maja byc.
  • @Michaello
    A co, jeśli ja chcę sobie żyć w/g tych niższych standardów? Też muszę płacić składkę?

    A co to w ogóle znaczy: niższe lub wyższe standardy? Kto to określa dla mnie - ja czy państwo?

    Odpieprz się Pan ode mnie! Odpieprz się z tym swoim państwem i jego standardami! Ja nie chcę Pańskich standardów!

    Jeśli jest Pan chory na raka, to może mnie Pan poprosić o wsparcie. Chętnie pomogę - ale musimy się spotkać i chciałbym się upewnić, że Pan naprawdę doznał nieszczęścia.

    Ale Pana systemu zmuszającego mnie do płacenia na leczenie Pana urojonego raka, mimo, że Pana nie znam i nie wiem, czy to prawda, nie przyjmuję!

    Ja mam raka, grypę i jestem głodny. Płać mi Pan za to, bo jak nie, to Pana ukarzę grzywną, a jak nie zapłaci Pan grzywny, to wyślę komornika, który Panu odbierze siłą środki mi potrzebne, a jak się nie uda, to wyślę wojsko, policje i inne służby. Dawaj forsę i już, bo mam raka!
  • @Michaello
    Powiem Panu ze zle mnie Pan odbiera. Nastawienie Pana jest do mnie jak do socjalisty ktory chce utrzymac dotychczasowy stan rzeczy. Powiem wprost nienawidze tego postkomunistycznego syfu.
    Jestem kapitalista z ludzka twarza, dla mnie czlowiek jest tak samo wazny jak pieniadz. Nie patrze w kategorach ja, moje, patrze spolecznie bo zyje w spolecznstwie. Mam swiadomosc ze zawsze beda biedni ludzie i nalezy tez pozwolic im przezyc.
    Pan chce decydowac wylacznie o sobie, nie martwic sie nikim i niczym, niestety jest to poglad dosc ograniczony i na krotka mete.
    Jest Pan w polozeniu jakim jest pewnie dobrym i zapewne w duzej mierze jest to Pana zasluga, ale w zyciu jak w kalejdoskopie, czasem sytuacja na ktora nie ma Pan najmniejszego wplywu odwraca ten stan rzeczy o 180 stopni. Wiele osob to przezylo stajac po tej drugiej stronie spoleczenstwa wykluczonego i tez chca zyc. Niczym sobie nie zawinili aby umierac.
    Zycze wszystkiego najlepszego i powodzenia w zyciu ale los robi co chce oby nie musial sie Pan przekonywac jak to jest.
  • @Michaello
    > Jest Pan w polozeniu jakim jest pewnie dobrym

    A skąd Pan wie w jakim jestem położeniu? Czy to w jakim jestem położeniu wpływa na sens tez, które wygłaszam?

    A może ja mam raka i państwo nie może mi w tym pomóc? I co by to znaczyło? - że państwowa służba zdrowia jest niedobra? A może ja mieszkam w USA, a zatem to znaczy, że prywatna służba zdrowia jest niedobra. Albo mieszkam w Rosji, czy na Kubie i to znaczy, że państwowa służba jest niedobra!

    Odpieprz się Pan ode mnie, od mojego raka i swoich osobistych problemów! Przestań Pan myśleć osobistymi problemami, swoim "ja" i własnymi emocjami.

    Weź się Pan wysil na empatię - nie tylko w stosunku do mnie, czy innych chorych na raka, ale w stosunku do wszystkich ludzi, których chciałby Pan zmusić do płacenia za Pana nieszczęścia.

    Poproś mnie o pomoc. Jak poprosisz to dostaniesz. Ale mnie do niej nie zmuszaj przemocą swojego komunistycznego państwa! Jak mnie będziesz próbować zmusić, to ci na pewno nie pomogę. I to zwyrodniałe państwo, które popierasz, też ci nie pomoże!
  • @GPS.65
    Najwyzszy czas zakonczyc ta dyskusje, bo bardzo Pana ona dotknela.

    Widze ze jest Pan strasznie zdziwiony i dotkniety tym ze ktos moze myslec o innych a nie tylko o wlasnym tylku.

    Nie mam raka i nie potrzebuje Pana pomocy.
    To jest blog i w dodatku nie Pana wiec wyrazam swoje poglady, chyba mam prawo do tego.
    Nikt nie zmuszal Pana wdawac sie w dyskusje.

    No chyba ze uwaza sie Pan za alfe i omege calego NE i czuje sie Pan zobowiazany.

    Proponuje porzucic jakakolwiek partie liberalna do jakiej Pan nalezy/popiera i zapisac sie do PO tam tez nie lubia odmiennych pogladow.
  • @Michaello
    I nie będzie jakichś ogólno-filozoficznych wniosków? Że lepiej mieć raka i dużo pieniędzy, albo być biedny i zdrowym, albo głosić solidaryzm społeczny, bo to daje najwięcej korzyści?
  • @GPS.65
    Służba zdrowia to temat rzeka. Napewno trzeba zmieniić system leczenia ludzi, finasowania służby zdrowia.Będzie to proces długi i oby w tym procesie nie pogubić ludzi starych schorowanych i biednych. Pozdrawiam.
  • sprawa nie jest taka prosta - szpital prywatny nie będzie robił zabiegów
    nie dochodowych. Nie dochodowe to są te zabiegi za które NFZ płaci mniej niż wynosi koszt ich wykonania. Nie ma żadnej możliwości przekonania urzędnika NFZ że procedura którą wycenił na 500zł kosztuje np. 650zł (koszt ludzi, medykamentów, aparatury, etc). A zakontraktować trzeba bo inaczej można zamknąć cały oddział na którym pracuje kilku lekarzy, masa sprzętu i którego utrzymanie generuje koszta. Szpital państwowy nie może po godzinach pracy tych samych zabiegów robić komercyjnie za 650 czy 700zł. On musi zrobić zabieg po 500zł - skoro go zakontraktował i w efekcie powstanie mu manko na 150zł per sztuka.
    Jak szpitalny menago jest słaby (czytaj uczciwy i będzie leczył przychodzących ludzi w ramach kontraktu z NFZ ) to straty będą rosły co spowoduje zadłużenie placówki.
    Jak menago jest sprytny to każde lekarzom zrobić pacjentowi kilka innych zabiegów (absolutnie mu nie potrzebnych) w tym i takich z których szpital ma zysk za które NFZ zapłaci. W efekcie w pakiecie NFZ zapłaci np. 3 tyś podczas gdy faktycznie koszt ich wykonania wyniósł np. 2700. W efekcie z zabiegów "dochodowych" ale nie potrzebnych pacjentowi pokryliśmy zabieg deficytowy i zamiast manka na 150zł mamy zysk na pacjencie extra +150zł. Tak to działa w "państwowej" palcówce. Radze zapoznać się z "sukcesami" centralnego szpitala MSWIA w czasach gdy guru kardiologii był pewien doktor co to "już nikogo nie zabije". Potem "sukcesy" się skończyły bo "czarodzieje finansowi" przestraszyli się kontroli jakie spadły na szpital. Tak samo jest w każdym innym szpitalu który ma zysk - nie ma strat.
    Oprócz cudów w rozliczaniu zabiegów dobry menago musi wiedzieć ile "deficytów" mozna zrobić w szpitalu by nie popaść w długi. Np. moce przerobowe oddziału X na zabiegi Y wynoszą 200 zabiegów w roku. ale zabiegi są bardzo kosztowne i na każdym jest manko po zapłaceniu za niego przez NFZ. Manago szacuje że by podtrzymać oddział i nie wypaść z kolejki świadczeniodawców zakontraktuje w NFZ tylko 50 zabiegów w roku. Dzięki temu rozsmaruje straty z 50 zabiegów w całym bilansie czego nie był by wstanie dokonać przy max. 200 zabiegach. Dzięki temu pacjenci czekają np. 2 lata na zabieg.

    Tak to działa. Warto troszkę pogadać z państwowymi manago nim rzucimy śmiałą ideę prywatyzacji wszystkiego.
    Prywatny właściciel nie będzie zadłużał spółki bo trafił by za to za kraty (działalność na szkodę akcjonariuszy) a spółka została by zlicytowana.
    Prywatny manago weźmie tylko te zabiegi z NFZ które są opłacalne i pozbawione ryzyka kosztownej opieki pacjenta, jeśli weźmie coś deficytowego w niewielkiej ilości to tylko na potrzeby PR. Jak sie komuś nie podoba to zamiast czekać 2 lata na zabiegi z NFZ w prywatnej klinice obsługującej klientelę NFZ wystarczy jak zapłaci i zabieg zrobią w ciągu tygodnia.

    Tak to działa w praktyce.

    Podpisana przez "Bronka" komercjalizacja lecznictwa sprawi że albo samorząd będzie pokrywał straty szpitali (nie będzie bo nie ma kasy) albo zamieni szpital w SA. Spółka nie będzie mogła się już zadłużać a jeśli się zadłuży to pójdzie pod młotek i kupi to Rychu lub Miro. Oni już będą leczyli tylko te przypadki które dadzą im realną kasę, do interesu dokładać nie będą ..
  • @2-AM
    No właśnie, dokładnie.
    Teraz czekam, aż któryś z dyskutantów wytłumaczy za chwilkę Panu, że jest Pan idiotą. A argumentacja tego będzie, że przeciez jak Pan jest idiotą, to z tego prosty wniosek, ze musi być Pan idiotą :))).

    Pozdrawiam
  • Negocjacje z NFZ, te udane
    przyniosą podwyżkę składki zdrowotnej. Zastanówmy się czy można leczyć lepiej, czy jest coś takiego jak jakość leczenia, bez tzw usług dodatkowych. Leki, sprzęt mogą być droższe i tańsze, czy w masie stać nas na te droższe, czy raczej powinniśmy mieć wybór. Podstawowy koszysz świadczeń plus doubezpieczenia lub prywatne usługi dla bogatszych.
  • @Antoni1
    Szkoda, zę Autor nie zadał sobie pytania, że skoro problem jest w kiepskim zarządzaniu i słabej "sile przebicia", to jaki tu jest logiczny zwiazek z parciem w kierunku sprzedazy majątku?. Przeciez wystarczyłoby rozpisać przetarg i oddać szpitale profesjonalnym firmom zarządczym, prawda?. I niech zarządzają i zarabiają. To dlaczego nie poszło się w tym kierunku?. Odpowiedź jest banalnie prosta. Firma zarządcza musiałaby w kontrakcie zobowiązać się do wykonania okreslonej ilości i rodzaju zabiegów. A stawki NFZ są jakie są :))).
  • @Antoni1
    Bynajmniej nie jest to polski twór, potwór:)). Raczej zagraniczny. W bardzo wielu dziedziniach profesjonalne, wyspecjalizowane firmy zarządzają nie będąc właścicielami, ani nawet nie mając udziałów. Po prostu są wynajete do wykonania konkretnej pracy.
    Najbardziej spektakularnym przykładem ostatnich kilku lat jest próba (udana) niektórych państw zmiany umów z wielkimi koncernami naftowymi z prowizji i udziału w zyskach na stałe wynagrodzenie za konkretną pracę.

    Pozdrawiam
  • @Provoc
    /Szkoda, zę Autor nie zadał sobie pytania, że skoro problem jest w kiepskim zarządzaniu i słabej "sile przebicia", to jaki tu jest logiczny zwiazek z parciem w kierunku sprzedazy majątku?/

    Autor zadał sobie pytanie. Autor pracował w szpitalu który został sprywatyzowany, czyli zamieniony na spółkę akcyjną. Autor widział jak się owa prywatyzacja skończyła, oraz, że nie trzeba było sprzedawać majątku.
    Nie mówię drogi Provocu, że pomysł z firmą zarządczą jest zły - lepsze jest po prostu powołanie spółki prawa handlowego.
    Stawki NFZ są jakie są, bo fundusz nie musi oszczędzać. A nie musi bo nie działa na wolnym rynku tylko w ramach gospodarki etatystycznej i centralnie sterowanej. Ot i cały sekret.
  • @GPS.65
    Bedzie wniosek ze wszyscy maja wylacznie myslec o wlasnej dupie.
    Kazdy ma byc egoista, a w przypadkach braku zgodnosci z jego zdaniem powinien plakac, zgrzytac zebami i ublizac innym, bo tak zarzadzil samozwanczy medrzec Nowego Ekranu niejaki GPS.65 - megaloman.
  • @kanton
    GPS.65 okreslil sie juz ze jego nie intesuja starzy czy schorowani ludzie dla niego tylko liczy sie on, jego placenie i skladki. A to ze ze skladek starych ludzi ktorzy je cale zycie placili sie wychowal czy wyksztalcil to juz mniejsza o to.
  • @2-AM
    Ma pan racje, czesc ludzi chorujacy na choroby ktorych leczenie nie jest oplacalne zostanie odstawionych na boczny tor, albo beda musieli leczyc sie za wlasne pieniadze, jesli beda je posiadali.

    Biorac pod uwage majetnosc Polakow, stope bezrobocia czy realny poziom wyplat, Polacy nie beda sie leczyc gdyz nawet nikt na to im kredytu nie da.
  • @Michaello
    > Kazdy ma byc egoista

    Nie. Ludzie powinni sobie pomagać. Ale zabieranie jednym ludziom przemocą pieniędzy by leczyć innych ludzi nie jest pomocą, nie jest altruizmem, ale zwykłym złodziejstwem. To, że nie godzę się na przemoc państwa, na to by siłą odbierać pieniądze jednym ludziom i przeznaczać je na leczenie innych nie oznacza, że jestem egoistą i nie chce innym pomagać.
  • @2-AM
    > Prywatny manago weźmie tylko te zabiegi z NFZ które są
    > opłacalne i pozbawione ryzyka kosztownej opieki pacjenta

    Ale przyczyną takich patologii nie byłoby to, że szpitale są prywatne, ale to, że są opłacane przez NFZ. NFZ należy zlikwidować: http://kashmir.salon24.pl/86093,likwidacja-nfz-eksperyment-myslowy
  • @GPS.65
    Jak zlikwidują NFZ to powstanie problem - kto będzie słał "nasze" składki medyczne do placówek gdzie się leczymy ? Nam przecież tych pieniędzy nie dadzą do ręki - kapitalizmu sie Pani zachciewa w świecie realnego socjalizmu ? Nie ładnie !
    Proszę zobaczyć jak padła idea "bonu oświatowego", która mogła by zmutować na "bon zdrowotny". Pieniądze pod postacią bonu miały iść do tej placówki edukacyjnej gdzie idzie się uczyć dziecko (prywatna, państwowa - wszystko jedno).

    Jakiś twór w rodzaju NFZ musi być a czy jest nim osobna instytucja (spore koszty) czy 157 departament w ministerstwie pani Kopaczowej to nie ma znaczenia. Ktoś musi zakontraktować usługi medyczne i je rozliczyć. To o co trzeba zadbać to rzetelna wycena usług medycznych - zniknie wtedy podstawa do oszustw i taką samą szanse w walce o ubezpieczonego klienta będzie miał państwowy szpital i prywatna klinika jakiegoś Mira. Żeby było jasne - nie upieram się za przymusem ubezpieczeń medycznych o socjalnych (emerytalnych) w ogóle nie wspominając.

    W 1-szym kroku trzeba uszczelnić system (sprawne wdrożenie RUM i po problemie - o ile da się to zrobić w tym kraju) żeby nie było wycieku lewej kasy. To pokaże ile kasy i gdzie brakuje. Jak będzie wiadomo ile i na co brakuje (dziś nawet nie wiedzą ile na co brakuje) to wtedy ktoś musi podjąć męską decyzje - podnosimy podatki na leczenie czy zostawiamy je tak jak są lub nawet obniżamy a w zamian część usług ponad standard (zdefiniować poziom standardowy) będzie płatna.
  • @2-AM
    > Jakiś twór w rodzaju NFZ

    Nie musi. Nie ma żadnego Narodowego Funduszu Żywienia, a jednak ludzie jakoś się żywią i istnieją prywatne restauracje i sklepy spożywcze.
  • @GPS.65
    Czyli idac dalej Pana tokie rozumowania caly system pomocy socjalnej (stypendia, dofinansowania, zapomogi, dodatki zdrowotne) jest zly, bo idzie z czyichs pieniedzy.

    Wszyscy powinni tez przyjac do wiadomosci ze zyja w panstwie idealnym, gdzie nie ma bezrobocia, wszyscy zarabiaja doskonale, stac ich jest na leczenie, i wszelkie inne potrzeby zyciowe, a przejscie do systemu liberalnego to bulka z maslem, i nie pociagnie zadnych konsekwencji. No to PO spelnilo obietnice jak widac, czytajac to co Pan pisze.

    Ja zyje w kraju prawdziwym, rzeczywistym i opieram swoje poglady na problemach realnych ( bezrobocie 20%, poziom wyplat niski) , nie tak jak pan na wyimaginowanej teorii liberalizmu w warunkach utopijnych ( juz to kiedys pisalem).
    Model przejsciowy z warunkow obecnych w Polsce do Panskich wyimaginowanych juz Pan stworzyl ? pracuje Pan nad nim ?
    A moze to Panskie gadanie to taki populizm dla glupich i naiwnych, aby ich zapewnic jak to bylo by wspaniale i cudownie. (proponuje odsluchac przedwyborcze ekspoze Tuska i porownac z tym co Pan glosi, roznice dostrzegalne jedynie w drobiazgach).
    W samochodzie nie wystarczy wymienic kola, trzeba jeszcze wiedziec jak to zrobic.
  • @Michaello
    Niestety punkt widzenia jest zależny od punktu siedzenia.NFz jest jest swoistą patologią. Nic nie wytwarzają a pieniędzy mają bez liku. Utrzymanie tego molocha kosztuje państwo ogromne pieniądze. Musi istnieć inne rozwiązanie związane maksymalnie z elektronicznym zapisem informacji zdrowia pacjenta.Chyba już taka próba była bodajże na Śląz.ku
  • @Michaello
    > Czyli idac dalej Pana tokie rozumowania caly system pomocy
    > socjalnej (stypendia, dofinansowania, zapomogi, dodatki
    > zdrowotne) jest zly, bo idzie z czyichs pieniedzy.

    Tak jest. To jest jawne złodziejstwo. Odbieranie jednym siłą i dawanie innym to grabież.

    > Ja zyje w kraju prawdziwym, rzeczywistym i opieram swoje
    > poglady na problemach realnych ( bezrobocie 20%, poziom
    > wyplat niski)

    Ale te realne problemy istnieją, bo państwo zajmuje się redystrybucją - zabiera jednym i daje innym, zabierając sobie dużą część. To właśnie to realne państwo tworzy te realne problemy. Gdyby się państwo od nas odczepiło, to tych problemów by nie było.
  • @2-AM
    Wreszcie ktoś rozsądny, kto widzi dwa końce kija. Pana Pietkuna po takim wpisie przyjmą do PO z otwartymi ramionami, a na początek niezłe miejsce na liście wyborczej PO. Nie widzę różnicy między ich wizjami, a Pana. Zgroza, zgroza, zgroza. Kiedyś będzie się Pan tych poglądów wstydził, my widzimy trendy, do czego to zmierza etap po etapie. Pan albo udaje że nie rozumie, albo nas świadomie czaruje!

    Najpierw OFE, teraz to... gdzie ja jestem? Na forum PO, FOR?

    Chce Pan mieć szpital prywatny czy siaki, to proszę go sobie zbudować Panie Pietkun, od zera, od zakupu działki, jej odrolnienia, zmiany plany zagospodarowania zapewne. Zobaczymy czy będą chętni do płacenia 100% komercyjnego bez ssania narodowego systemu ubezpieczeń przymusowych. Ilu na to będzie stać? Kilka procent populacji w przypadku schorzeń przewlekłych, kosztownych w leczeniu, arcydrogich operacji.

    Wszyscy macie chętkę na uwłaszczanie się na gotowym, na wpięcie się niczym PIJAWKA w żywiciela. Nie może być strat? Zatem kiedy wyczerpie się limit, to pacjentów do gazu, albo będą leżeć aż zejdą, albo wypiszą jako "zdrowego" po kilku dniach od udaru jak mojego Ojca... i róbta co chceta. Ja mam wyleczyć świeży udar w domu??? A może mam zmienić szpital powiatowy na prywatny? Upss niebawem wszystkie będą prywatne.

    To jest wszystko cudowanie, od mieszania herbaty nie będzie ona słodsza. Trzeba więcej kasy do systemu i lepszego nimi gospodarowania. Tyle. Może to być system narodowy, państwowy, samorządowy. Jest poczucie iż dana społeczność COŚ MA, a nie tylko rachunki do płacenia.

    Zdrowie, życie to nie jest towar jak gazeta. Zamieniamy się w coś gorszego od zwierząt, w bestie liberalne. Może trzeba przeliczać na głowę ilość kasy rocznej dla danego szpitala? Np mam powiat ze 150 tys mieszkańców i jeden szpital publiczny. Szpital dostaje powiedzmy na głowę 1000zł (pewnie więcej) i ma 150 000 000 zł rocznie full na wszystko, plus ewentualnie jakieś awaryjne pule, specjalne ma kosztowne terapie, operacje, pacjentów spoza rejonu, bez ubezpieczenia itd.

    Taki przelicznik POGŁÓWNY mógłby być w całym kraju. Po co do tego NFZ? I w ministerstwie zdrowia wystarczy 10 osób :) Każdy szpital będzie minimalizował koszty żeby na premie wystarczyło dla pracowników i na leczenie pacjentów. Inaczej dyrekcja do paki powinna iść, albo na szubienicę na podwórzu szpitala ;) Stawka jest wysoka, to życie i zdrowie wielu ludzi.

    Pensje powinny być ograniczane w publicznej służbie zdrowia wg określonych stawek. Menadżerów do zamiatania wysłać. Potrzebni są jak ZESZŁOROCZNY ŚNIEG, pasożyty jedne ;) Już była kiedyś nacja pośredników, stare wraca, wróciło. I powinni płacić podatek liniowy 40% :)
  • @Michaello: w firmie ubezpieczeniowej sa ludzie dla ktorych kazdy niewyplacony grosz do korzysc
    Pan opisał obecne przymusowe ubezpieczenia państwowe. Przyznaję, że w pewnym stopniu zjawiska, które Pan wymienił, mogą istnieć u ubezpieczycieli prywatnych. Tym bardziej, im bardziej państwo ingeruje w gospodarkę. Ingerencja państwa w gospodarkę zmusza do zatrudniania jako zarządców (managerów) biurwy takie same, jak w instytucjach władzy publicznej. Rozdzielenie zarządzania od własności jest nakazane ustawowo. Kariera biurwy nie zależy od szkód, które wyrządza zarządzanemu przez siebie przedsiębiorstwu. Co innego, kiedy państwo w gospodarkę nie ingeruje. Konkurencja jest najostrzejsza. Dobre imię przedsiębiorcy jest warte więcej od paru groszy, które choremu ewentualnie można ukraść. Kiedy konkurencja jest większa, przedsiębiorstwo do bankructwa może doprowadzić coś, co teraz uważamy za duperelę i nie zwracamy uwagi.

    ===============================================
    „rynek ubezpieczen samochodow”
    ===============================================

    Nie ma rynku ubezpieczeń samochodów. Ubezpieczenie jest przymusowe, a działalność ubezpieczeniowa koncesjonowana i kontrolowana.

    ===============================================
    „Jesli firma ubezpieczeniowa nie zgodzi sie na zaplate tyle ile szpital rzada, zabieg operacja nie odbedzie sie.”
    ===============================================

    A teraz jest lepiej? A mało to operacji nie odbyło się bo nie zapłacił NFZ (wcześniej kasa chorych).
  • @2-AM
    Dobrze piszesz! Dzisiaj państwowe szpitale popadają w długi, bo NFZ wycenia usługi jak chce. Gdy szpitale będą prywatne NFZ będzie musiał wyceniać usługi tak ja chcą szpitale i długów nie będzie. Oczywiście PO ogłosi cud! To jest banalne i dziwię się ilości wylewanego tutaj atramentu!
  • @Henryk Dąbrowski
    tylko wtedy to my zapłacimy za "realną" wycenę usług medycznych, która NFZ'owi narzucą prywatne lecznice -nie będzie już "państwowej" konkurencji). Oznaczać to będzie podwyżkę składki zdrowotnej co najmniej o 2-3 pp do 11-12% - może jeszcze więcej.
    Oczekuje że ktoś powie DOŚĆ !, nie stać mnie na taki podatek leczniczy, skoro nie możecie leczyć "na wszystko" ludzi a nie chcecie zrezygnować z iluzji "darmowej służby zdrowia" to pozwólcie człowiekowi zrezygnować z jej dobrodziejstwa na jego odpowiedzialność. Nikt jednak na to jednak nie pójdzie bo kto by chciał płacić na ten system.
    Zasadniczo przewiduje że prywatne szpitale + przymus składki NFZ = wzrost poziomu składki - PRZYMUSOWY i BEZDYSKUSYJNY !
  • @2-AM
    Szpitale to jeszcze jeden kawałek do złapania. Niech ci co mają ochotę na prywatne szpitale najpierw je sobie wybudują. Ale cisza na ten temat panuje całkowita. Przecież w obecnym stanie każdy może wybudować szpital i zakontraktować usługi z NFZ. Dlaczego nikt nie buduje szpitali (prywatnych) w Polsce? Bo stawki są z kosmosu? To jedno wielkie oszukiwanie społeczeństwa. Już kiedy ustalano wysokość składki zdrowotnej wszyscy mówili, że jest za niska. Wyższą mieli Czesi i Węgrzy. Od początku założono, że służba zdrowia ma być problemem i jest.
  • @Grzegorz Rossa.
    "A teraz jest lepiej? A mało to operacji nie odbyło się bo nie zapłacił NFZ (wcześniej kasa chorych)."

    No ale mysle ze nie powinno nam chodzic o to, aby zmieniac cos w cos innego ktore bedzie tak samo niewydolne.

    "Kariera biurwy nie zależy od szkód, które wyrządza zarządzanemu przez siebie przedsiębiorstwu"

    No tak chociaz wystarczy rozszerzyc zakres odpowiedzialnosci urzednikow za swoje czyny majatkiem wlasnym.

    Powtarzam to co juz pisalem: Nie chodzi mi o utrzymanie dotychczasowego stanu rzeczy i niewydolnego systemu zdrowotnego. Nie mam nic przeciwko prywatnym szpitalom (najlepiej niech buduja je przedsiebiorcy chcacy na nich zarabiac), ale uwazam iz nie mozna calkowicie przejsc na system prywatny w sluzbie zdrowia, w kazdym okregu (ustalonym) powinien byc chociaz jeden szpital panstwowy nie konkurujacy z innymi standardami i nie uczestniczacy w grze rynkowej.
    Gra rynkowa to wielka niewiadoma, a mase ludzi biednych gdzies tez sie bedzie potrzebowala leczyc w razie niezgodnosci efektow oczekiwanych od efektow ktore wystapia jak to zazwyczaj na rynku bywa.
  • @GPS.65
    "> Czyli idac dalej Pana tokie rozumowania caly system pomocy
    > socjalnej (stypendia, dofinansowania, zapomogi, dodatki
    > zdrowotne) jest zly, bo idzie z czyichs pieniedzy.

    Tak jest. To jest jawne złodziejstwo. Odbieranie jednym siłą i dawanie innym to grabież. "

    Czyli rozumiem np. dzieci z biednych rodzin ale uzdolnione powinny zaprzestac sie uczyc i rozwijac bo sa biedne.


    Niech Pan oglosi status bezpanstwowca, zrzeknie sie obywatelstwa i bedzie zadowolony bo jak widze bardzo Panu przeszkadza to iz ktos zarzadza firma - Panstwem. Poziom zarzadzania jest zly ale to nie oznacza ze zamiast zmiany menedzera trzeba calkowice firme rozwalic.

    Jak bedzie Pan chodzil po chodnikach, niech tez przypadkiem nie staje na za duzo plytek bo musi miec Pan swiadomosc ze niektorzy placac wieksze podatki od Pana, wiecej tego chodnika wybudowali, tak samo i na drogach i w kazdym miejscu uzytecznosci publicznej.
  • @kanton
    "Niestety punkt widzenia jest zależny od punktu siedzenia.NFz jest jest swoistą patologią. Nic nie wytwarzają a pieniędzy mają bez liku. Utrzymanie tego molocha kosztuje państwo ogromne pieniądze. Musi istnieć inne rozwiązanie związane maksymalnie z elektronicznym zapisem informacji zdrowia pacjenta.Chyba już taka próba była bodajże na Śląz.ku"

    Jednak ktos caly ten system bedzie musial nadzorowac i kontrolowac. A jak Panstwo nie bedzie mialo pieniedzy zreszta tak jak jest teraz, a szpitale sie rozpedza np. bo beda premie za wiecej zabiegow, to nikt nie bedzie im mogl zaplacic za owe zabiegi bo........... nie bedzie mial pieniedzy.

    NFZ czy nie NFZ (bo sie zmieni nazwa) zawsze ktos bedzie musial tym zarzadzac. Lepiej urzeczywistnic NFZ, zwolnic nadmiar osob siedzacych i nic nie robiacych, zaczac wymagac od pracownikow i rozliczac ich z pracy i zacznie sie dziac cos pozytecznego
  • @Antoni1
    No wiec ktora opcje Pan wybiera, bo sa obie a na ktoras sie trzeba zdecydowac i ewentualnie starac sie ja ulepszac ?
  • @Antoni1
    Pierwszy raz sie z Panem zgadzam iz Lepiej nic nie ruszac bez opracowanej nowej koncepcji.
    Chociaz najlepszym wyjsciem bylo by wspolwystepowanie obu opcji obok siebie (pokazaly by sie zalety i wady), tyle tylko nikt nic prywatnego nie chce stworzyc od podstaw a kazdy patrzy na zagarnieciu gotowego.
  • @Michaello: Gra rynkowa to wielka niewiadoma
    I choćby tylko z tego powodu powinniśmy być przeciwni ingerowaniu państwa w gospodarkę. Wiadomo, do czego zmierza. Do kanibalizmu.

    ===============================================
    „mase ludzi biednych gdzies tez sie bedzie potrzebowala leczyc”
    ===============================================

    A jak biednych do leczenia zabraknie, to biurwy szpital dla biednych zamkną, podatnikowi przestaną zabierać pieniądze i pójdą szukać dla siebie uczciwą pracę? A ja myślę, że raczej postarają się, żeby biednych nigdy nie zabrakło. Już się o to starają. Dobrze im idzie.
  • @ALL
    na finał dyskusji wszystkim o prywatyzacji szpitali polecam kultowy fragment dotyczący "maszyny robiącej ping" u Monty Python'a. Jeśli sądzicie że to tylko specyficzny humor brytyjskich jajcarzy to trwacie w sprośnych błędach niebu obrzydłych :)

    http://www.youtube.com/watch?v=LCv-DwTdyNM

    [video:http://www.youtube.com/watch?v=LCv-DwTdyNM]

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY

więcej