Gorące tematy: Smoleńsk Akcja Windykacja Praca-porady Konkurs satyra Sklep Prasówka NE TV Nowy Ekran TV NE YT RSS
329 postów 736 komentarzy

W awangardzie konfrontacji :)

Paweł Pietkun - Gospodarka przede wszystkim. Dziennikarz od zawsze, astronom z pasji, bloger z powołania. I zastępca naczelnego Nowego Ekranu

Moje komentarze

  • @Jacek23 20:19:56
    Dziękuję
    Polska zdradzana, rozkradana...
  • ŁŁ
    No i właśnie pokazujesz koncertowy przykład niegospodarności - nie wiadomo jakim cudem uchodzącym w kraju, gdzie ekipa rządząca ma w nazwie "obywatelskość" a na sztandarach wypisaną demokrację i dobro wspólne.
    W żadnym kraju niedemokratycznym, gdzie o wprowadzenie demokracji walczą i walczyli za psi grosz polscy żołnierze, taka rzecz byłaby niedopuszczalna. A minister za taką odpowiedź, będącą przecież mieszanką niekompetencji, ignorancji i tumiwisizmu, położyłby kark pod katowski topór.
    Myślę, że warto byłoby wrócić do prawa z okresu międzywojennego, gdzie urzędnik II Rzeczpospolitej za jakikolwiek błąd musiał liczyć się z więzieniem - przy łaskawym potraktowaniu przez niezawisły sąd. Uppss... zapomniałem, że nie mamy uczciwych sądów.
    Czy władze Polski zwracają majątek zgodnie z prawem?
  • @Łażący Łazarz 22:18:15
    Nie do końca - było komu ich nagłaśniać - wbrew pozorom rynek mediów w latach 89-91 nie zamykał się w tych dwóch tytułach. Byli w stuporze.
    Poza tym, nie byli przygotowani do zmiany ustroju. Zwróć uwagę, że polscy naukowcy, jak już było wiadomo, że Polska wstanie z kolan po I Wojnie Światowej, mieli gotowe projekty - i budowy COP, i odbudowy kraju - a właściwie budowania go od nowa. Te wszystkie plany powstały znacznie wcześniej - nie w 1918 roku.
    Polska zdradzana, rozkradana...
  • @Olaf Swolkień 10:54:03
    Dlatego pytałem pana profesora o to, dlaczego ekonomiści się nie przygotowali do zmian. To przez nich właściwie Sachs tak brawurowo przeprowadził swój plan. Nie wiem, czy oni byli w stuporze jakimś, czy co?
    Nie trzeba daleko szukać - nasi południowi sąsiedzi doskonale przygotowali plan rozwodu Czechów i Słowaków - bezboleśnie i praktycznie bezkosztowo. Ale od tego planu pogonili i Bank Światowy, i radę bezpieczeństwa ONZ.
    Natomiast jeśli chodzi o Polskę - w sprawie planu Balcerowicza nie odezwał się żaden autorytet. I tego właśnie nie rozumiem. Nawiasem mówiąc żaden z polskich ekonomistów, którzy wówczas mogli coś zrobić, nie odpowiedział mi na takie pytanie.
    Polska zdradzana, rozkradana...
  • @Grażyna Niegowska 13:12:13
    Pani Grażyno - nie podzielam Pani opinii. Z dwóch powodów:
    Ten system jest oparty na dziedziczeniu wsobnym idei. Żadna z grup która brała udział w kształtowaniu dzisiejszej wersji "wolnego rynku" w Polsce nie będzie zainteresowana w złamaniu status quo - dlatego, że w sposób oczywisty byłaby narażona na wymierne straty do odpowiedzialności karnej włącznie.
    Myślę, odmiennie niż prof. Kieżun, że i Geremek, i Michnik, i Kuroń doskonale wiedzieli do czego zmierzał okrągłostołowy układ. Tym bardziej, że już wówczas, pod koniec lat 80. XX w, wiadomo było, do czego prowadzą terapie szokowe w ekonomii. Zresztą stąd dekadę wcześniej wziął się zwrot "kraje trzeciego świata" - trzeciego, a więc nie świata kapitalistycznego, i nie świata gospodarek centralnie planowanych. Ów zwrot był zresztą od początku o zabarwieniu pejoratywnym, co miało wpływ i na ocenę krajów, które próbowały opierać się dyktatowi MFW i Banku Światowego bądź Związkowi Radzieckiemu.
    Ale wracając do wiedzy Geremka, Kuronia i Michnika - do przewidzenia tego, co się może wydarzyć przy dewaluacji waluty, zlikwidowania własności państwowej, wprowadzenia systemu koncesyjno-etatystycznego oraz znaczne zwiększenie kosztów kredytów (mało kto wspomina dzisiaj, że z kredytami wówczas w Polsce złamano zasadę lex retro non agit i zmiana oprocentowania objęła również te umowy, które podpisano na długo przed wprowadzeniem zmian ustawowych) i to wszystko w ciągu kilku miesięcy doprowadzi do strukturalnego bezrobocia i wyrwie gospodarce zęby, którymi przecież były i polska przedsiębiorczość, i popyt wewnętrzny (skutecznie przeniesiony z Polski na rynki ościenne). Powstała wówczas szara strefa - ponadnormatywnie silna w Polsce - z której wzięły się później struktury paramafijne, i z której wywodzi się połowa dzisiejszych polityków.
    Większość z nich - jeśli się przyjrzeć - ma w swoim dossier oszustwa podatkowe, nielegalną pracę w szarej strefie (vide Donald Tusk), i cały zestaw grzechów, które w dojrzałej demokracji wykluczałyby ich z życia publicznego.
    Oni o tym wiedzą, dlatego nie pozwolą na jakiekolwiek zmiany, tworząc całą masę martwych bytów, agencji, ministerstw. I oczywiste jest dla mnie, że ma Pani rację w nazwaniu systemu patologicznym. Oraz w tym, że jego formuła się wyczerpuje. Jednak on będzie podlegał ewolucji - ze szkodą dla nas.
    Polska zdradzana, rozkradana...
  • @Bania 20:05:43
    Można było. Z perspektywy Polski tym bardziej to bolesne, że już wówczas Wałęsa i Mazowiecki zaprosili ludzi, o których było wiadomo, ze będą reprezentować interesy MFW i WB (Sachs, Soros), co więcej - ich recepty były znane i skompromitowane.
    Alternatywny plan był gotowy - ale nie został wprowadzony.
    Polska zdradzana, rozkradana...
  • @Grażyna Niegowska 13:18:49
    Myślę, Pani Grażyno, że to zbyt wysoka i korzystna ocena prezydenta. On to po prostu ma w nosie. Jego kancelaria jest obecnie zajęta budowaniem wizerunku Komorowskiego.
    Kryzys w sądownictwie wojskowym
  • @bez kropki 09:11:29
    Stawiam dolary przeciwko orzechom, że jeszcze przed końcem spotkania grupy G8 wydamy drugie tyle - na ratowanie UE.
    Właściwie to mamy koniec UE
  • @Jasiek 09:19:04
    /Nie może? A czemuż to?/ - a dlatego, ze za wiele mamy, jako ludzie, do stracenia. I nie demokracja byłaby wprowadzana po takiej wojnie ale supremacja jednych nad drugimi. Cywilizacyjnie wojna cofnęłaby nas - ludzi o jakieś kilkaset lat.
    Właściwie to mamy koniec UE
  • @Ultima Thule 10:08:48
    Pełna zgoda - biurokracja jest oddzielnym narodem. Ale jeżeli ktoś atakowałby w takiej wojnie to właśnie biurokracja (co de facto i de iure czyni) a narody musiałyby przejść do podziemia.
    Właściwie to mamy koniec UE
  • @val 11:04:18
    :)
    Nie po staremu jednakowoż. Jeżeli uważnie przyjrzysz się temu, co się właśnie w Unii dzieje, to łacno zobaczysz, że nie tylko rozpad UE się odbywać będzie niedługo, ale tak naprawdę zakończy się wiek XIX. Upadają monarchie - królowa brytyjska boi się rewolucji. Upadek korony brytyjskiej pociągnie za sobą kolejne europejskie - ze skandynawskimi na końcu.
    Jestem przekonany, że stanie się tak ze szkodą dla naszej cywilizacji.
    Właściwie to mamy koniec UE
  • @Stefania 09:33:12
    Dlaczego sądzisz, że nikt się nie zajmuje - wiem o przynajmniej pięciu osobach w NE - Łażący Łazarz, Andrzej Słonawski, Carcinka, Małgosia Dudek i ja.
    Co do Twojej opinii o sędziach podpisuję się obiema rękami. CO do uwagi o tym, że nikt tematu sądownictwa w Polsce nie porusza - już nie, bo wielokrotnie o tym pisaliśmy.
    I jeszcze nie raz będziemy!
    Kryzys w sądownictwie wojskowym
  • @Acontrario 16:37:19
    /po drugie większość kredytów wygląda tak że ubezpieczenie płacimy co miesiąc a nie z góry/ - otóż nie. Ubezpieczenie w większości przypadków płacimy z góry.
    Prowizję także płacimy od razu. Tu chodzi o definicję wysokości przyznanego kredytu Drogi Acontrario. W telegraficznym skrócie zgodnie z unijnym prawodawstwem kredytem jest kwota, jaką dostajemy do ręki. Od prowizji i ubezpieczenia bank nie może liczyć oprocentowania. W Polsce prostym manewrem językowo-tłumaczeniowym banki załatwiły sobie, że kwota kredytu to nie jest to, z czym klient odchodzi od okienka, ale suma wszystkich opłat i wysokości kredytu.
    I dalej - piszesz o kosztach kredytu. Kosztem kredytu jest prowizja i ubezpieczenie. Tylko. Więc: /bank udziela nam kredytu na 95000 + 5000 na opłatę ubezpieczenia, łączny koszt kredytu do spłaty wynosi 100 000 zł? - nie do końca to tak wygląda. Bank nie ma prawa liczyć odsetek od kosztów, które już potrącił i obciążać nimi klienta. Naprawdę.
    Made in Poland. Banksterski numer stulecia
  • @Mietek Wasiak 15:35:20
    /tyle tylko, że ten tysiąc nie był nasz i od niego tez należy zapłacić banowi odsetki, bo udzieli nam na nie kredytu/ - nie do końca. bo jeżeli i ubezpieczenie, i prowizja są płacone od razu, to nie odsetkują się, prawda? Więc bank powinien liczyć oprocentowanie od kwoty w umowie pomniejszonej o prowizję i ubezpieczenie.
    Made in Poland. Banksterski numer stulecia
  • @grazss 12:16:13
    Czyżby bank sam u siebie swoje kredyty ubezpieczał i wymyślił sobie te ponad 20%??? - tak dokładnie jest. Ubezpieczycielem nie jest sam bank, ale firma, która znajduje się w grupie kapitałowej banku.
    Made in Poland. Banksterski numer stulecia
  • @Mietek Wasiak 11:42:42
    /Dziwnym by było, gdyby pobierając prowizję ze swoich pieniędzy nie naliczyli od niej odsetek/ - już odpowiedziałem Bendixowi. Nie dziwne. Bo prowizja jest po pierwsze płacona od razu, po drugie nie jest kredytem. A oprocentowanie dotyczy kredytu.
    Made in Poland. Banksterski numer stulecia
  • @Bendix 10:16:30
    Już Ci wyjaśniam. Jeżeli bierzesz 100.000 i płacisz prowizję 1000 to z banku dostajesz 99.000. I to jest kredyt, który wziąłeś - zgodnie z prawem. Tyle dostałeś i od takiej kwoty spłacasz odsetki. Tymczasem banki wypłacają i owszem 99.000 ale odsetki liczą od 100.000. I dalej byłoby w porządku, gdyby nie to, że prowizja nie podlega oprocentowaniu z dwóch powodów. Po pierwsze jest zarobkiem banku, Twoją opłatą za udzielenie kredytu. Po drugie, nawet gdyby bank chciał Ci ją oprocentować i potraktować jak kredyt, to ona jest płacona w momencie uzupełnienia kredytu - rozumiesz już? Powinieneś zapłacić oprocentowanie za 30 sekund, nie więcej. A płacisz za cały okres kredytowania.Gdyby, bo należy pamiętać, że kwota kredytu to środki, które dostajesz do ręki. Nie środki powiększone o prowizje i ubezpieczenia.
    Made in Poland. Banksterski numer stulecia
  • @Okowita 17:42:44
    Masz rację - będę zwracał na to uwagę. Po prostu pasjami lubię mocną herbatę. Na domiar nie piję kawy, bo mi nie wolno - taka słabość.
    Ale obiecuję poprawę :) natychmiastową.
    Monitor Eurotyczny - wtorek 15.05
  • @Ultima Thule 17:51:27
    To był mój komentarz - nie dr. Ślązaka. Doklejałem mu ramkę do tekstu (bo potrafię to zrobić, bo mi zaufał i podał tymczasowo login oraz hasło)i przez nieuwagę odpowiedziałem z takim podpisem. Poprawiłem to później - i jako autor komentarza czuję się w obowiązku odpowiedzieć.

    Dlaczego użyłem przykładu pornografii dziecięcej? Bo jest dobry. Po pierwsze doskonale ilustruje i prawo popytu i podaży, i interwencjonizm państwowy. Jeśli marzy Ci się wolny rynek to prawo nie może określać co można na nim kupić i co sprzedawać. Bo od tego jest popyt i podaż, prawda? Szukam miejsca na rynku, produkuję, sprzedaję bo jest popyt.

    Cała ta dyskusja bierze się stąd, że trochę mieszasz pojęcie państwa i gospodarki. A powinieneś przyjąć dwa podstawowe założenia: gospodarka operuje w systemie prawnym (czyli państwie), który reguluje ją w zakresie: rodzaju dostępnych produktów i usług, koncesji na produkcję i usługi, systemów monetarnych, zasad obowiązywania umów. Każdy z tych punktów jest kagańcem założonym wolnemu rynkowi - czyli rynek, na którym jakakolwiek produkcja jest zakazana, nie jest rynkiem wolnym. Jest rynkiem regulowanym. Dla ułatwienia (pod tenże przykład) wyjaśnię Ci, że w połowie państw Azji Południowej pornografia dziecięca nie jest wprost zakazana przez prawo. Jak oceniasz wolność tych rynków w porównaniu z rynkiem w Polsce?

    Wolny rynek i anarchia - niepotrzebne zestawiasz te dwa pojęcia. One dotyczą różnych spraw. Pierwsze jest pojęciem gospodarczym, drugie - politycznym. Jeżeli zaś mamy dyskutować o sumie rynku i państwa, to przyjmij, że nie da się wprowadzić wolnego rynku w pełnym tego słowa znaczeniu. Właśnie ze względu na obecność państwa.
    Gdyby w lesie były ryby...
  • @Ultima Thule 17:29:08
    2. Czy dlatego, że świat bez morderstw jest utopią należy usunąć z kodeksu karnego karanie za morderstwa ?

    Pisałeś coś wcześniej o przyczynach i skutkach :)
    Gwoli wyjaśnienia - kara jest skutkiem morderstwa. Karanie za morderstwo jest niczym więcej, niż karaniem za morderstwo - nie jest próbą zmierzania do świata bez morderstw.
    Zmierzaniem do świata bez morderstw byłyby zmiany w całym systemie filozoficznym jakiejś konkretnej cywilizacji - w przypadku europejskiej to byłoby zamazanie etosu rycerstwa, zmiana dominującej religii, etc etc.
    Pragnę zwrócić uwagę, że tybetańska odmiana buddyzmu zakłada świat bez morderstw i do czasów chińskiej okupacji dość dobrze się sprawdzała.
    Gdyby w lesie były ryby...

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY

więcej