W awangardzie konfrontacji :)
Paweł Pietkun - Gospodarka przede wszystkim. Dziennikarz od zawsze, astronom z pasji, bloger z powołania. I zastępca naczelnego Nowego Ekranu
Moje komentarze
MOJE POSTY
więcej- Na straży żyrandola
- Polska zdradzana, rozkradana...
- Toksyczna bomba z czasowym zapalnikiem
- Kryzys w sądownictwie wojskowym
- Właściwie to mamy koniec UE
- Made in Poland. Banksterski numer stulecia
- Zabije cię komornik
- Niech się Tusk od Czechów uczy...
- Na kolanach. Czyli polsko-rosyjska kwadratura koła
- Wojna grecko-niemiecka. O euro i reformy
MOJE KOMENTARZE
więcej- Dziękuję Polska zdradzana, rozkradana...
- No i właśnie pokazujesz koncertowy przykład niegospodarności - nie wiadomo jakim cudem uchodzącym w kraju, gdzie ekipa rządząca ma w nazwie "obywatelskość" a na sztandarach wypisaną... Czy władze Polski zwracają majątek zgodnie z prawem?
- Nie do końca - było komu ich nagłaśniać - wbrew pozorom rynek mediów w latach 89-91 nie zamykał się w tych dwóch tytułach. Byli w stuporze. Poza tym, nie byli przygotowani do zmiany... Polska zdradzana, rozkradana...
- Dlatego pytałem pana profesora o to, dlaczego ekonomiści się nie przygotowali do zmian. To przez nich właściwie Sachs tak brawurowo przeprowadził swój plan. Nie wiem, czy oni byli w stuporze... Polska zdradzana, rozkradana...
- Pani Grażyno - nie podzielam Pani opinii. Z dwóch powodów: Ten system jest oparty na dziedziczeniu wsobnym idei. Żadna z grup która brała udział w kształtowaniu dzisiejszej wersji "wolnego... Polska zdradzana, rozkradana...
SZUKAJ NA BLOGU
TAGI
ULUBIENI AUTORZY
więcej-
posty: 97 komentarze: 0
-
posty: 31 komentarze: 320
-
posty: 70 komentarze: 150
-
posty: 27 komentarze: 900
-
posty: 746 komentarze: 1650
-
posty: 54 komentarze: 1875
-
posty: 95 komentarze: 1108
-
posty: 71 komentarze: 1205
-
posty: 364 komentarze: 1015

W żadnym kraju niedemokratycznym, gdzie o wprowadzenie demokracji walczą i walczyli za psi grosz polscy żołnierze, taka rzecz byłaby niedopuszczalna. A minister za taką odpowiedź, będącą przecież mieszanką niekompetencji, ignorancji i tumiwisizmu, położyłby kark pod katowski topór.
Myślę, że warto byłoby wrócić do prawa z okresu międzywojennego, gdzie urzędnik II Rzeczpospolitej za jakikolwiek błąd musiał liczyć się z więzieniem - przy łaskawym potraktowaniu przez niezawisły sąd. Uppss... zapomniałem, że nie mamy uczciwych sądów.
Poza tym, nie byli przygotowani do zmiany ustroju. Zwróć uwagę, że polscy naukowcy, jak już było wiadomo, że Polska wstanie z kolan po I Wojnie Światowej, mieli gotowe projekty - i budowy COP, i odbudowy kraju - a właściwie budowania go od nowa. Te wszystkie plany powstały znacznie wcześniej - nie w 1918 roku.
Nie trzeba daleko szukać - nasi południowi sąsiedzi doskonale przygotowali plan rozwodu Czechów i Słowaków - bezboleśnie i praktycznie bezkosztowo. Ale od tego planu pogonili i Bank Światowy, i radę bezpieczeństwa ONZ.
Natomiast jeśli chodzi o Polskę - w sprawie planu Balcerowicza nie odezwał się żaden autorytet. I tego właśnie nie rozumiem. Nawiasem mówiąc żaden z polskich ekonomistów, którzy wówczas mogli coś zrobić, nie odpowiedział mi na takie pytanie.
Ten system jest oparty na dziedziczeniu wsobnym idei. Żadna z grup która brała udział w kształtowaniu dzisiejszej wersji "wolnego rynku" w Polsce nie będzie zainteresowana w złamaniu status quo - dlatego, że w sposób oczywisty byłaby narażona na wymierne straty do odpowiedzialności karnej włącznie.
Myślę, odmiennie niż prof. Kieżun, że i Geremek, i Michnik, i Kuroń doskonale wiedzieli do czego zmierzał okrągłostołowy układ. Tym bardziej, że już wówczas, pod koniec lat 80. XX w, wiadomo było, do czego prowadzą terapie szokowe w ekonomii. Zresztą stąd dekadę wcześniej wziął się zwrot "kraje trzeciego świata" - trzeciego, a więc nie świata kapitalistycznego, i nie świata gospodarek centralnie planowanych. Ów zwrot był zresztą od początku o zabarwieniu pejoratywnym, co miało wpływ i na ocenę krajów, które próbowały opierać się dyktatowi MFW i Banku Światowego bądź Związkowi Radzieckiemu.
Ale wracając do wiedzy Geremka, Kuronia i Michnika - do przewidzenia tego, co się może wydarzyć przy dewaluacji waluty, zlikwidowania własności państwowej, wprowadzenia systemu koncesyjno-etatystycznego oraz znaczne zwiększenie kosztów kredytów (mało kto wspomina dzisiaj, że z kredytami wówczas w Polsce złamano zasadę lex retro non agit i zmiana oprocentowania objęła również te umowy, które podpisano na długo przed wprowadzeniem zmian ustawowych) i to wszystko w ciągu kilku miesięcy doprowadzi do strukturalnego bezrobocia i wyrwie gospodarce zęby, którymi przecież były i polska przedsiębiorczość, i popyt wewnętrzny (skutecznie przeniesiony z Polski na rynki ościenne). Powstała wówczas szara strefa - ponadnormatywnie silna w Polsce - z której wzięły się później struktury paramafijne, i z której wywodzi się połowa dzisiejszych polityków.
Większość z nich - jeśli się przyjrzeć - ma w swoim dossier oszustwa podatkowe, nielegalną pracę w szarej strefie (vide Donald Tusk), i cały zestaw grzechów, które w dojrzałej demokracji wykluczałyby ich z życia publicznego.
Oni o tym wiedzą, dlatego nie pozwolą na jakiekolwiek zmiany, tworząc całą masę martwych bytów, agencji, ministerstw. I oczywiste jest dla mnie, że ma Pani rację w nazwaniu systemu patologicznym. Oraz w tym, że jego formuła się wyczerpuje. Jednak on będzie podlegał ewolucji - ze szkodą dla nas.
Alternatywny plan był gotowy - ale nie został wprowadzony.
Nie po staremu jednakowoż. Jeżeli uważnie przyjrzysz się temu, co się właśnie w Unii dzieje, to łacno zobaczysz, że nie tylko rozpad UE się odbywać będzie niedługo, ale tak naprawdę zakończy się wiek XIX. Upadają monarchie - królowa brytyjska boi się rewolucji. Upadek korony brytyjskiej pociągnie za sobą kolejne europejskie - ze skandynawskimi na końcu.
Jestem przekonany, że stanie się tak ze szkodą dla naszej cywilizacji.
Co do Twojej opinii o sędziach podpisuję się obiema rękami. CO do uwagi o tym, że nikt tematu sądownictwa w Polsce nie porusza - już nie, bo wielokrotnie o tym pisaliśmy.
I jeszcze nie raz będziemy!
Prowizję także płacimy od razu. Tu chodzi o definicję wysokości przyznanego kredytu Drogi Acontrario. W telegraficznym skrócie zgodnie z unijnym prawodawstwem kredytem jest kwota, jaką dostajemy do ręki. Od prowizji i ubezpieczenia bank nie może liczyć oprocentowania. W Polsce prostym manewrem językowo-tłumaczeniowym banki załatwiły sobie, że kwota kredytu to nie jest to, z czym klient odchodzi od okienka, ale suma wszystkich opłat i wysokości kredytu.
I dalej - piszesz o kosztach kredytu. Kosztem kredytu jest prowizja i ubezpieczenie. Tylko. Więc: /bank udziela nam kredytu na 95000 + 5000 na opłatę ubezpieczenia, łączny koszt kredytu do spłaty wynosi 100 000 zł? - nie do końca to tak wygląda. Bank nie ma prawa liczyć odsetek od kosztów, które już potrącił i obciążać nimi klienta. Naprawdę.
Ale obiecuję poprawę :) natychmiastową.
Dlaczego użyłem przykładu pornografii dziecięcej? Bo jest dobry. Po pierwsze doskonale ilustruje i prawo popytu i podaży, i interwencjonizm państwowy. Jeśli marzy Ci się wolny rynek to prawo nie może określać co można na nim kupić i co sprzedawać. Bo od tego jest popyt i podaż, prawda? Szukam miejsca na rynku, produkuję, sprzedaję bo jest popyt.
Cała ta dyskusja bierze się stąd, że trochę mieszasz pojęcie państwa i gospodarki. A powinieneś przyjąć dwa podstawowe założenia: gospodarka operuje w systemie prawnym (czyli państwie), który reguluje ją w zakresie: rodzaju dostępnych produktów i usług, koncesji na produkcję i usługi, systemów monetarnych, zasad obowiązywania umów. Każdy z tych punktów jest kagańcem założonym wolnemu rynkowi - czyli rynek, na którym jakakolwiek produkcja jest zakazana, nie jest rynkiem wolnym. Jest rynkiem regulowanym. Dla ułatwienia (pod tenże przykład) wyjaśnię Ci, że w połowie państw Azji Południowej pornografia dziecięca nie jest wprost zakazana przez prawo. Jak oceniasz wolność tych rynków w porównaniu z rynkiem w Polsce?
Wolny rynek i anarchia - niepotrzebne zestawiasz te dwa pojęcia. One dotyczą różnych spraw. Pierwsze jest pojęciem gospodarczym, drugie - politycznym. Jeżeli zaś mamy dyskutować o sumie rynku i państwa, to przyjmij, że nie da się wprowadzić wolnego rynku w pełnym tego słowa znaczeniu. Właśnie ze względu na obecność państwa.
Pisałeś coś wcześniej o przyczynach i skutkach :)
Gwoli wyjaśnienia - kara jest skutkiem morderstwa. Karanie za morderstwo jest niczym więcej, niż karaniem za morderstwo - nie jest próbą zmierzania do świata bez morderstw.
Zmierzaniem do świata bez morderstw byłyby zmiany w całym systemie filozoficznym jakiejś konkretnej cywilizacji - w przypadku europejskiej to byłoby zamazanie etosu rycerstwa, zmiana dominującej religii, etc etc.
Pragnę zwrócić uwagę, że tybetańska odmiana buddyzmu zakłada świat bez morderstw i do czasów chińskiej okupacji dość dobrze się sprawdzała.